Na każdym szkoleniu sprzedażowym jest mowa o apaczach i o tym co z nimi zrobić. Kto to taki? Jak z nim postępować i jaki był najciekawszy mój apacz? Posłuchajcie!

Kim jest apacz?

Blada twarzy! Poświęć nam uwagę, choć nic nie chcemy kupić!

Blada twarzy! Poświęć nam uwagę, choć nic nie chcemy kupić!

Apacz to ktoś łudząco przypominający Klienta. Nie jest jednak klientem, bo na słowa: W czym mogę pomóc? odpowiada zwykle: Aaaaaaa, paczę tylko. Stąd też jego nazwa 🙂 Usłyszysz to na każdym szkoleniu sprzedażowym. Jeśli wnikniesz w temat, to dowiesz się jeszcze, że często nie jest nawet prospektem i żadnym innym rodzaje potencjalnego kontrahenta.

Co zrobić z apaczem?

Sprawa jest prosta. Informujemy o warunkach współpracy z naszą firmą i pozwalamy odejść. Jeśli apacz szturmuje, zaczynanegocjować, etc. – są to oznaki, że przestał być apaczem, przechodząc na wyższy poziom. Jeśli reaguje marudzeniem, że drogo, wtedy korzystaj z wiedzy najlepszych sprzedawców, którą zdobędziesz na szkoleniach i z książek, ale bądź czujny – bo na apacza nie warto tracić czasu! Twój czas Bóg dał Ci przede wszystkim dla Rodziny bliższej i dalszej oraz Klientów. Sąsiadów sytuujemy w kategorii dalsza rodzina 😉

Szczególny rodzaj apacza

Istnieje szczególny rodzaj apacza, który będąc apaczem, wyobraża sobie mylnie, że jest potencjalnym Klientem, próbując Cię przekonać, albo że zaszczytem dla Ciebie jest pracować dla niego za darmo (tak, mieliśmy w Pracowni Synergii taki przypadek – cytuję maila!), albo że pracując dla niego w sumie nie pracujesz.

Mój ulubiony przypadek

Sam spotkałem się z bardzo ciekawym przypadkiem. Zgłosił się do mnie Pan, który miał konkretny problem – nawiązanie kontaktów z biznesem przez jego organizację pozarządową.

Kluczowa część pierwszej wiadomości brzmiała następująco:

Panie Macieju

Piszę do Pana, gdyż wydaje mi się że ma Pan dobre poglądy i świetne pomysły. (…)
Może udzieliłby mi Pan kilku wskazów – kogo można zainteresować taką współpracą? (…)

Zaproponowałem, że z przyjemnością przeszkolimy Jego zespół z tych tematów. W odpowiedzi usłyszałem, że nie prosi o szkolenie, bo sam takimi rzeczami zajmuje się od lat i to we współpracy z największymi sławami. Podziękowałem więc za kontakt i powiedziałem, że gdyby potrzebowali pomocy, to służę uprzejmie, nawet konsultacjami. W odpowiedzi usłyszałem, że stawiam owych uroczych apaczy w roli petentów (sic!). Odparłem, że jeśli się przychodzi z pytaniem do firmy konsultingowej, to jest oczywiste, że otrzyma się ofertę w tym zakresie. Wówczas okazało się, że moi apacze lubią sprawdzać potencjalnych kontrahentów, czy warto z nimi współpracować. Ja na to odparłem, że ja również lubię sprawdzać, dlatego przedstawiam oferty i patrzę jak ludzie na nie reagują (w ten sposób odróżniam apaczy od Klientów), bo czasem kończy się tak, że dokładam czas i pieniądze do cudzego projektu. W tym momencie werble powinny zagrać tradycyjne budum ptssssssssss, bo dwa ostatnie zdania konwersacji brzmiały tak:

[apacz]: Z tego co pamiętam, nie prosiłem Pana o żadne dokładanie, ani też nie chciałem korzystać z usług. Pozdrawiam i pozostaje z szacunkiem dla Pana czasu i wiedzy.

[ja]: Z tego, co pamiętam chciał się Pan zorientować jak dobrze współpracować ze środowiskami biznesowymi
Tym się właśnie zajmuję i chętnie pomogę. Ukłony

Niektórym ciężko jest zrozumieć, że w piecu nie pali się wyrazami wdzięczności, a dzieci nie żywią się sympatią jaką ktoś żywi do ich ojca, samochód zaś nie porusza się dzięki banerowi internetowemu wymienionemu w barterze.

It’s nothing personal

Aha, i żeby była jasność – nie obrażam się i źle nie myślę o żadnym z apaczy, jakich spotkałem i spotkam. Po prostu na razie nie zrobimy ze sobą biznesu, co nie wyklucza tego w przyszłości. Nie ma się co obrażać, świat i rynek są ogromne, a każda potwora znajdzie swojego amatora.

Ważne!

Aha, ważne! Jako, że w Towarzystwach Biznesowych mamy świetne szkolenia sprzedażowe prowadzone przez byłego szefa sprzedaży Ikei… powinniście się zapisać koniecznie na mój newsletter (prawy górny róg strony), na pewno dam znać o najbliższym szkoleniu! 🙂

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily