Mam złe wieści. Pewnie zawsze chciałeś mieć duuuuużo wolnego czasu. Źle chciałeś. Powinieneś mieć bowiem bardzo mało czasu! Ja na przykład nie mam go wcale.

Uwagi wstępne

Ten wpis nie powstałby, gdyby nie strata prawie dwóch godzin na oglądanie arcysłabego filmu pt. Zupełnie Nowy testament, który recenzowałem we wpisie pt. Dlaczego nie warto iść na Zupełnie Nowy Testament.

zegar

Co mnie zainspirowało? Jak być może pamiętacie, w filmie jest seria scen następujących po tym, jak córka filmowego boga rozsyła SMSy do ludzi z informacją o tym ile czasu zostało im do śmierci. To mnie skłoniło, jak zresztą napisałem w recenzji, do ponownego (bo już wielu mi o tym mówiło, ze św. biskupem Pelczarem na czele) rozważenia własnej śmierci. Co będę wtedy czuł? Jak ocenię swój czas na ziemi? Czego będę żałował poza grzechami? Straty czasu na co pożałuję najbardziej?

Co jakiś czas spotykam kogoś, kto twierdzi, że jest pod wrażeniem tego, co osiągnąłem. Zawsze odpowiadam, że nie wiem co takiego osiągnąłem (bo rzeczywiście wiele tego nie ma), a po drugie, że i tak w tym czasie ktoś inny mając te same warunki osiągnąłby znacznie więcej. Bo tak jest istotnie – tylko ja wiem ile czasu zmarnowałem i ile szans przepuściłem. I dlatego, że umrzeć mogę w każdej chwili, chcę ten bilans jak najlepiej poprawić.

Meditatio mortis

Nie wiem jak Wy, ale ja czasem myślę o śmierci, choć cały czas za rzadko. Jednak nagłe śmierci w rodzinie, czy wokół mnie samego, uświadamiają bardzo dobrze, że jako ludzie popełniamy nagminnie dwa błędy. Po pierwsze o śmierci nie myślimy. Po drugie zaś – jeśli myślimy, to w cukierkowy sposób, wyobrażając sobie, że będziemy mieli czas na przygotowanie się do niej, pożegnanie z rodziną, przyjaciółmi, uzyskanie przebaczenia od tych, którym zawiniliśmy, etc. I niektórzy pewnie na to zasłużą, ale lepiej założyć, że śmierć przyjdzie jak złodziej. W zmiażdżonym pociągu, we śnie, w spadającym nam na głowę stropie, czy w TIRze z naprzeciwka robiącym crash test naszego Matiza, albo innego Smarta, bądź Malucha.

Dlatego każda minuta powinna być przeżywana tak, jakby to była ta ostatnia.

Dlaczego warto nie mieć czasu?

Żeby ta myśl nie przerażała, trzeba dobrze wykorzystać każdą minutę życia. Minutę, nie godzinę. A to oznacza po prostu nie mieć czasu na to, na co nie warto go mieć. Nie zdefiniuję za Ciebie co nie jest warte Twojego czasu, ale warto byś to sobie uświadomił. Ważne jest tylko, byzrozumieć, że z czasem jest trochę jak z pieniędzmi z mojego wpisu pt. „Mam pieniądze”, czy „mnie stać”?. Możesz mieć parę niezagospodarownych jeszcze godzin, ale to nie znaczy, że masz czas na głupoty. Na pewno są rzeczy, które warto robić zawsze, ilekroć mamy wolną chwilę.

Zdałem sobie sprawę z tego kolejny już raz jadąc kiedyś pociągiem. Jadę, jadę, stoję na korytarzu, czekając aż pociąg się zatrzyma i patrzę po raz enty w życiu na mapę połączeń kolejowych w Polsce. I patrzę na te Koluszki, Widzewy i inne Iławy… gdy przychodzi myśl:

Pomódl się chłopie, zamiast tracić czas.

O taką świadomość, chodzi. Pomódl się, gdy nie masz co robić, zrób parę przysiadów, albo weź się za porządną książkę. A jeśli masz dzieci, po prostu przy nich posiedź, nawet jeśli nie potrafisz się bawić. Te rzeczy zawsze są lepszą alternatywą dla robienia czegokolwiek.

Jak to powiedzieć?

Gdy już sobie uświadomisz, że nie masz czasu, Twoje życie się zmieni. Nie tylko zaczniesz robić wszystko szybciej i zaczniesz szukać sposobów na to, by wykorzystać czas efektywniej (w tym względzie polecam mój wpis pt. Za co podziękował mi Marcin? o moich trikach w tym zakresie). Dojdziesz też do wniosku, że niektóre znajomości musisz zakończyć, albo ogarniczyć, a część własnych obyczajów zawiesić. Nie wszyscy muszą to zrozumieć, niektórzy mogą nawet uznać, że stałeś się bufonem. Nie dbaj o to, tylko staraj się jeszcze delikatniej to komunikować. Weź takiego jednego z drugim na stronę, może daj później do przeczytania ten wpis i powiedz:

Wiesz, Waldusiu, bo ja zrozumiałem, że nie wiem kiedy umrę i dlatego odkąd zrozumiałem, chcę spędzić życie na robieniu rzeczy ważnych.

Albo jak mój kumpel, Krzysztof, który podczas wspólnego spotkania z zespołem Klienta, powiedział mniej więcej:

Bardzo proszę, nie idźmy w tę dygresję, bo o 15:00 muszę wyjść, bo obiecałem odebrać dzieci z przedszkola, a – choć Państwa bardzo lubię – to jednak moje dzieci są dla mnie ważniejsze.

Można? Można.

Na co warto mieć czas?

Jak już mówiłem, Ty musisz zdecydować na co warto mieć czas. W filmie niektórzy oddali się uciechom cielesnym, inni podróżom. Oczywiście obie te kategorie nie są w mojej opinii warte tego, by poświęcić się im na wyłączność 😉 Ale – jeśli potrzebujesz inspiracji – przejrzyj sobie mój wpis na temat frontów, które otworzyłem z początkiem stycznia 2016 r. Być może rzeczy, które dla mnie są priorytetami, zaciekawią i Ciebie? Pisałem o nich we wpisie pt. [Wojna 2016] Co zamierzam zmienić w swoim życiu w tym roku?

Co z wypoczynkiem?

Od razu odpowiem totalniakom, którzy ze zdania Nie trać czasu na banialuki, wywiodą zdanie Nie odpoczywaj. Po pierwsze popełniacie błąd logiczny. Po drugie, zacytuję św. Josemarię Escrivę (Droga, pkt. 357):

Powiedziałeś mi, że wszystkie grzechy zdają się wyczekiwać na pierwszą chwilę bezczynności. Przecież sama bezczynność jest już grzechem!

— Ten, kto się oddaje pracy dla Chrystusa, nie powinien mieć ani jednej wolnej chwili, gdyż odpoczynek nie oznacza bezczynności, ale szukanie odprężenia w zajęciach wymagających mniejszego wysiłku.

Zwróć uwagę na ostatnie zdanie. Jeśli potrzebujesz rozszerzenia, to poszukaj mojego wpisu, gdzie radzę jak odpoczywać. Dlaczego musisz go poszukać? Bo ja nie mam czasu na to, żeby go podlinkować 😉

Dlaczego ja w 2016 r. nie mam czasu?

Na początku stycznia zdecydowałem, że nie mam czasu. Właśnie dlatego, że cele, które wyznaczyłem sobie w ramach Wojny 2016 (wpisy na jej temat w social media znajdziecie pod tagiem #Wojna2016) są bardzo ambitne. Wyobrażasz sobie przeczytanie tylu książek w ciągu roku? Albo podwojenie oszczędności? Nie mówiąc o intensywnym życiu religijnym i rodzinnym? Po prostu nie mam czasu… It’s nothing personal.

Jeśli czytasz ten wpis, bo czegoś Ci odmówiłem, albo nie miałem czasu czegoś przeciągać, musisz mi wybaczyć. Teraz już wiesz, że prawdopodobnie dokonałem dobrego wyboru. Dobrego dla swojej rodziny, firmy, albo własnej duszy.

Polecanki

Zastanawiałem się, co Wam polecić z okazji tego wpisu. Robię tak od paru wpisów, więc nie mogę porzucać nowej świeckiej tradycji… Mam dwa pomysły. Warto mieć w domu zegar, który podobnie jak Karolowi Wojtyle ten na wadowickiej bazylice przypominał będzie, że Tempus fugit. Aeternitas manet… Moja koleżanka (zresztą z Towarzystwa Biznesowego Wrocławskiego) prowadzi dizajnerski sklep wnętrzarski… może pora by kupić coś fajnego u Asi? Wybór zegaró znajdziecie tutaj. Mnie najbardziej podobają się te marynarskie:

Mam nadzieję, że Asia się ucieszy, gdy zobaczy ten zegar :-)

Mam nadzieję, że Asia się ucieszy, gdy zobaczy ten zegar 🙂 Fotkę można kliknąć i obejrzeć go lepiej.

 

A poza tym oczywiście zaopatrzcie się, tak jak Marcin, który potem mi podziękował, w te dwie książki:

7 nawyków skutecznego działania Stephena Coveya,

Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej aktywności Davida Allena.

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily