Ja już tę granicę przekroczyłem. Opowiem Wam jak to jest.

Morderstwo…

To było wtedy, gdy z wypiekami na twarzy opowiadałem Oleńce o rozwoju śledztwa Poli Białohorskiej ws. zabójstwa Elżbiety Wojnowicz, jednej z najbogatszych Polek w kryminalnym świecie Morderstwa i całej reszty Marty Reich – kryminale, który był drugim kryminałem jaki w życiu przeczytałem i który wciągnął mnie w swój świat z mocą kosmicznego turboodkurzacza marki Rainbow.

To było tydzień po tym, jak odradzałem Oleńce dawanie starszej osobie jako prezent romansidła, dowodząc że taka beletrystyka nie ma wartości i przez nią traci się tylko czas, zamiast poznawać poważne rzeczy na temat świata i Boga. Szczególnie w tym wieku.

Wtedy Oleńka przywołała tę rozmowę i spuentowała:

Maciuś, Ty się starzejesz. Zaraz zaczniesz czytać Harlequiny!

Hmmm… Ostatnio obchodziłem 30. urodziny… Coraz więcej na mej coraz bardziej łysej głowie siwych włosów… Znajomi zdążyli już nakręcić na mój temat wspomnienia, takie jak te:

 

A teraz jeszcze to? No cóż… zacząłem przyglądać się swojemu starzeniu jeszcze mocniej i dojrzałem dwie niezawodne oznaki!

Pierwsza oznaka – polubisz kryminały!

Ja spędzałem nad Morderstwem… godziny i nie mogłem bez tego spać. Wszystko wskazuje na to, że kolejnym krokiem jest już wypełnianie krzyżówek. Co tu dużo mówić, osoby starsze uwielbiają żyć życiem innych, a im bardziej są zniedołężniali, tym bardziej kręcą je kryminały. U mnie to już jest.

Możecie sobie wyobrazić, że nie mogę się doczekać następnej książki Marty? Chyba zostałem jej groupieską, czy jak to się tam pisze.

old-age-164760_640

Druga oznaka – polubisz romanse i powieści dla młodzieży!

Zaczęło się niewinnie. Kolega wydał książkę dla młodzieży. Nie chcąc być nielojalnym zarówno względem Marty Reich, autorki Morderstwa…, jak i Zbyszka – kupiłem książki ich obojga. Kupiłem i napocząłem parę pierwszych zdań, po których miałem zdecydować, czy czytać dalej. Historię kryminału już znacie, ale z książką Zbyszka Mindy, czyli Twoja dusza była perłąbyło bardzo podobnie. Wciągnęła od razu i tylko przez to, że kryminał był bardziej osadzony w moim świecie, zacząłem od niego.

Jednak po zakończeniu śledztwa ws. śmierci Elżbiety Wojnowicz, wróciłem do Twojej duszy… Skutek? Znów mnie wciąga i przeżywam pierwsze miłości młodocianych bohaterów, wspominając Żonie nasze własne przygody, pierwsze spotkania, etc.

Po prostu robię się sentymentalny i zaczynam myśleć kategoriami: młodzi vs. my. Nigdy bym nie pomyślał, że to możliwe 😉 Tak, czy inaczej – książka będzie obowiązkową lekturą naszych Synów. Piękne i delikatne wprowadzenie w dorosłość. Polecam szczególnie rodzicom gimnazjalistów.

Trzecia oznaka?

Tej jeszcze nie znam, ale gdy tylko odkryję – dam Wam znać 😉

Co robić?

Nie wiem. Św. Josemaria Escriva modlił się zawsze o radość dziecka i powagę osiemdziesięciolatka. Ja z kolei zawsze lepiej się czułem wśród starszych od siebie. Może po prostu mam co chciałem?