Jak co miesiąc oszczędzam 10 534 zł?

Czasami żałuję, że nie postanowiłem kiedyś zostać mistrzem oszczędzania pieniędzy i ubiegł mnie Michał Szafrański, ale to nie znaczy, żeby od czasu do czasu nie podzielić się prostymi obserwacjami i sposobami na racjonalizację wydatków. Dziś powiem Wam jak w ciągu niecałych 8 lat zaoszczędzić przynamniej 1 000 000 złotych. MI-LI-ON. MI-LION. MILI-ON.


 

Na początek jednak krótkie wyjaśnienie co ma z tym wspólnego Michał Szafrański, popularny autor bloga jakoszczedzacpieniadze.pl. Bezpośrednio – nic. Per analogiam – bardzo wiele. Gdy po raz pierwszy usłyszałem o Michale, pomyślałem że byłbym Michałem, gdybym jeszcze bardziej poszedł w kierunku, w którym idę 🙂 Co to znaczy? Ci, którzy mnie dłużej znają, pewnie wiedzą, że jeszcze w przedszkolu postanowiłem zostać milionerem, zacząłem oszczędzać na emeryturę, a książkę przychodów i rozchodów zacząłem prowadzić przed I Komunią Świętą. Ba! Wprawiałem w osłupienie kasjerki w banku, gdy przychodziłem z ciężko uciułanym grosiwem w ilości np. 59,84 zł i chciałem je korzystnie ulokować. Ach… czasy szczenięce!

Photo credit: Steve Snodgrass / Foter / CC BY

Photo credit: Steve Snodgrass / Foter / CC BY

 

No, ale przejdźmy do rzeczy, miast wspominać czasy szczenięce. Jak zatem oszczędzić ponad 10 000 zł miesięcznie?

Przede wszystkim trzeba być przedsiębiorcą

Tylko wtedy każda godzina Twojego czasu może być dowolnie droga. Wiesz ile Bill Gates zarabia w godzinę? Mnóstwo. Żaden samozatrudniony profesjonalista nie jest w stanie tyle zarobić w godzinę. Dlaczego? Bo żadne kompetencje nie są tyle warte ile godzina pracy całej firmy złożonej z tysięcy ludzi. Rozwinę to później.

Zacznij oszczędzać czas

Teraz musisz zacząć oszczędzać czas tracony na rzeczy inne niż te związane strategicznymi wyzwaniami stojącymi przed Twoją firmą. Co to za rzeczy? Mnóstwo. Od namysłu nad przyszłością i rozwojem każdego z Twoich ludzi, przez namysł nad modelem biznesowym, który macie, aż po szalone pomysły, dzięki którym z dnia na dzień uruchamiasz zupełnie nowy produkt, albo nową firmę. Rzeczy strategiczne, to te, które związane są z przyszłością, z tym że dzięki nim Twoja firma będzie większa, szybsza, albo lepsza w przyszłości.

Jak ja wykręcam 10 534 zł miesięcznie?

Zacznijmy od tego, że to tylko oszacowanie i nie wiem, czy wartość miesięczna jest odpowiednim miernikiem. Przyjmijmy więc, że to pewne ideowe odwzorowanie korzyści, które możesz osiągnąć dzięki nie jeżdżeniu do pracy samochodem. U mnie wygląda to tak.

  • codziennie tracę 2 godziny na dojazd. Miesięcznie wychodzi 46 godzin,
  • w każdej z firm godzinę pracy sprzedajemy za 179 zł netto,
  • miesięczny koszt samochodu, to 2600 zł,
  • miesięczny koszt komunikacji zbiorowej, to 300 zł.

Reasumując: jeśli zaoszczędzony czas wykorzystuję twórczo, na rzeczy związane z myśleniem strategicznym o firmie, zamiast na gapienie się na drogę, zmienianie pasów i biegów, a jest to warte stawkę godzinową w firmie… to robię gigantycznie dobry interes!

Poszukajmy błędu

Czy w tym myśleniu jest błąd? Nie, ale słabym założeniem może być przyjęcie stawki godzinowej płaconej przez Klienta za dobrą cenę tak zaoszczędzonych godzin. Być może uważasz, że powinna być to niższa stawka, ale… ja uważam, że błąd jest w drugą stronę. To znaczy, że jeśli faktycznie nie tracisz czasu, tylko czytasz dobre, inspirujące rzeczy, myślisz w uporządkowany sposób o tym, co w firmie trzeba zmienić, to po 20 latach takiego nawyku może się okazać, że zmiany wygenerowane dzięki temu czasowi były warte setki tysięcy za godzinę!

A co jeśli…

…jeśli się mylę i ta stawka godzinowa jest niższa? Policzyłem w Excelu. Popatrzcie:

  • oszczędzona godzina jest warta: 150 zł wtedy suma oszczędności wyniesie: 9 200 zł
  • oszczędzona godzina jest warta: 100 zł wtedy suma oszczędności wyniesie: 6 900 zł
  • oszczędzona godzina jest warta:  50 zł wtedy suma oszczędności wyniesie: 4 600 zł

Za dużo cały czas? To policzmy jak będzie, gdy Twoja godzina będzie warta 10 zł:

  • oszczędzona godzina jest warta: 10 zł wtedy suma oszczędności wyniesie: 2 760 zł

Wnioski?

Nawet jeśli Twój środek komunikacji zbiorowej jest beznadziejny, nie siedzisz, trzęsie i jedyne na czym możesz się skupić, to odpoczynek od pracy i wolne puszczenie myśli wokół najważniejszych wyzwań, bez większej dyscypliny… czyli wtedy gdy za godzinę weźmiesz sam od siebie tyle co ulotkarz… oszczędzasz prawie 3000 zł miesięcznie 🙂

Co z samozatrudnionymi i etatowcami?

Jeżeli jesteś chirurgiem szczękowym, elektrykiem, analitykiem, czy konsultantem… to sorry. Jedyne pieniądze, które dostajesz, to pensja. Najprawdopodobniej nie zależy ona od tego, co robisz po pracy, a jedyne co możesz zrobić, to zainwestować w jakiś kurs, szkolenie, które uzasadnią to, by płacić Ci tyle co najlepszym w Twojej branży, ale nie więcej!

No, chyba że myślisz o usamodzielnieniu się i odpaleniu biznesu, który będzie się powiększał wraz ze wzrostem zespołu, optymalizację modelu biznesowego… wtedy faktycznie te godziny mogą okazać się warte wielokrotność Twojej obecnej stawki godzinowej 🙂

Tak, jak zrobił to Rafał Chmielewski, którego miałem okazję ostatnio wywiadować:

5 komentarzy

  • Dawid|BlogLaryngologiczny.pl

    Lipiec 06, 07 2015 09:24:51

    Cieszę się , że ktoś prorusza sprawę wyceny swojego czasu. Marnowanie czasu na dojazd do pracy kiedy to się pracuje 8h a 2 h trwa do niej dojazd, wiec pracujemy 10h dziennie. W skali roku ogromna ilość niezapłaconych nadgodzin i życia rodziny w którym nie mogliśmy uczesntniczyć.

    Kiedyś gdzies był opisany Bill Gates, w kontekcie jego zarobków. Kwota którą zarabiał była tak abstrakcyjna że autor wypowiedzi przyrównał jego godzinę pracy do wartośći najzamożniejszego apartamentu w Warszawie.

    Fajnei jest wiedzieć, że człowiek pracuje , nie pracując – ktoś korzytsta z wiedzy innych – jak m.in. wywołany Pan Chmielewski.

    • Maciej

      Lipiec 17, 07 2015 06:03:35

      Dokładnie tak 🙂 Warto to sobie uświadomić jak najszybciej 🙂

  • Marek

    Czerwiec 08, 06 2016 05:02:38

    Popełniasz błąd każdego teoretyka kapitalizmu, zakładając nieograniczony wzrost. Nie każdy może być przedsiębiorcą i dowolnie rozliczać swój czas. Może jeden na stu. Ale nie wszyscy.
    Gdyby elektrycy (wszyscy) stwierdzili, że od dziś każdy otwiera swój interes w celu maksymalizacji swoich zysków, wtedy co? Chyba nie chciałbyś płacić elektrykowi 150 zł za zamontowanie lampy, bo to godzina jego pracy?
    Tak niestety jest. Ty oszczędzisz pieniądze. Za 40 lat dzisiejsze dzieci zabiją Ciebie, a pieniądze ukradną.

    • Maciej

      Czerwiec 08, 06 2016 08:11:31

      Zgadzam się z tym, że nie każdy powinien być przedsiębiorcą, ale nie rozumiem zakończenia za 40 lat 🙂

      • Marek

        Czerwiec 09, 06 2016 07:03:32

        No dobrze, a jak to się ma do kwestii oszczędzania minimum 5 tysięcy zł miesięcznie i tym, ile powinien zarabiać prawdziwy mężczyzna?
        Mrzonki?

        Co do zakończenia, nie możesz choćby jednego włosa uczynić czarnym albo białym, więc chciałbym zauważyć, że nie wiesz, czy za 40 lat ktoś nie przegłosuje prawa nakazującego eksterminację każdego obywatela po siedemdziesiątce.
        I nie wiesz, czy będziesz potrzebował 10 tysięcy miesięcznie, czy 1 tysiąca, czy może 10 milionów.

        Jeszcze jedno: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi. Pieniądze, które odłożysz na „bezpieczną starość” nie są trampoliną, ni odskocznią, ni poduszką finansową, ani nawet zabezpieczeniem. Są ciężarem i kotwicą. Jak rozstać się ze światem, gdy jest poczucie, że nie spożytkowałeś wszystkich zgromadzonych na starość pieniędzy?
        A z drugiej strony, jak przeżyć dwudziesty pierwszy rok po emeryturze, gdy wcześniej wydałeś wszystkie zebrane pieniądze?

        W sumie jeszcze jeden cytat: Łk 12,22-31.

Zostaw komentarz