[sprawozdanie] Kwiecień. Co mnie nie zabije…

Minął miesiąc od ostatniego sprawozdania z toczącej się Wojny 2014. Z dwutygodniowego cyklu publikacji sprawozdań przeszedłem na miesięczny, żebyście mdleli z tęsknoty za kolejnymi wpisami z serii 😉

Na serio zaś, nie wywiązujecie się z obietnicy i wcale mnie nie motywujecie do walki, co widzę po lajkach i komentach pod tekstami o moich zmaganiach na frontach, a więc guzik Was to obchodzi. Nic to! Wojnę otworzyłem, sama się nie wygra!

20140501_194546_1

Po wieczornym bieganku w koszulce od Surge Polonia

I Front – sport

Front ogłosiłem na początku roku we wpisie o gen. Pattonie. Stan realizacji jest następujący, jeśli chodzi o liczby:

I Front w kwietniu 2014

I Front w kwietniu 2014

23 dni z 29 było aktywnych (jeden dzień wyleciał – spędziłem go na chorowaniu). Daje to wskaźnik na poziomie 79%, czyli powrót do poziomu z lutego. Kto mówił, że im dalej w las, tym motywacja bardziej siada? 😉 Myślałem, że uda mi się powrócić do poziomów styczniowych, ale jednak wyrwa w 2. tygodniu mi to uniemożliwiła i trzeba było walczyć tylko o przyzwoity wynik. Tak, czy inaczej, wobec celu, jakim było min. 66% dni aktywnych, jestem prawie 20% ponad nim. By w maju było lepiej, dziś nie ominąłem treningu zamieniając kalistenikę na bieganie i… kalistenikę 🙂

W tym drugim wchodzę już na kolejne kroki, zbliżając się we wszystkich trzech ćwiczeniach (pompki, wznosy nóg i przysiady), do piątego kroku wg planu Paula Wade’a. Widzę postępy w wytrzymałości, sile, giętkości… wszystkim poza wagą 🙂 Stoi w miejscu jak zaklęta.

Wprawdzie był to jeden z celów tego frontu, ale priorytetem stała się aktywność i zwiększanie siły. OK, to się nie zmienia, ale w maju zamierzam popracować nad tym elementem celu. W związku z tym, że waga ani drgnęła, gdy nie ograniczam się w jedzeniu… podejrzewam, że drgnie w dół, gdy się ograniczę 🙂 Choć bardziej niż o ograniczanie, chodzi tu o pory jedzenia. No nic, zobaczymy jak wyjdzie na początku czerwca.

Jeśli chodzi o bieganie – nie mogłem dotąd na dobre rozpocząć sezonu biegowego albo przez intensywne pozadomowe weekendy, albo antyatrakcje pogodowe. W związku z tym jednak, że BMW Półmaraton Praski się zbliża (sierpień), w maju zamierzam położyć większy nacisk na bieganie i przekroczyć wreszcie treningowy dystans 6 km.

II Front – duchowość

Liczby wyglądają tak:

II Front w kwietniu

II Front w kwietniu

Ha! Myślałem, że to będzie dobry miesiąc, tymczasem okazał się być najgorszym miesiącem jak dotychczas. Tylko 17 dni lektura duchowa odbywała się bez poślizgu, czyli wskaźnik zanurkował do 57%. OK, cel jest osiągnięty, bo zaległości nadrabiałem, jednak chodzi tu o regularność.

By nadać sobie tempa, dziś skończyłem Evangelii Gaudium Papieża Franciszka i rozglądam za nową lekturą duchową. Gdybyście mieli propozycje, proszę o typy w komentarzach. Jeśli chodzi o podstawową – czyli Pismo Święte – jestem już w Księdze Zachariasza i zbliżam się do Nowego Testamentu. Pisałem już, że kiedyś dożyjemy czasów, gdy ktoś niedouczony ogłosi, że Starego Testamentu należy zakazać ze względu na jego antysemityzm? 😉

Cel na maj – przebić 20 dni nie spóźnionych.

III Front – finanse

Tego frontu jeszcze nie ogłosiłem 🙂 Zapowiadałem to parę razy i wciąż odkładam. Zajawiłem wprawdzie wpisem o giełdzie, ale to nie wszystko. Obiecuję w maju ten front opisać nieco dokładniej, tymczasem tylko przedstawię aktualizację stóp zwrotu portfeli w stosunku do poprzedniego wpisu i porównam z benchmarkiem (przyjmijmy roboczo WIG od 16.04.2014 kiedy to zainicjowałem konkurs portfeli):

  • portfel A: -0,2%
  • portfel B: -2,05%
  • portfel C: -0,8%
  • benchmark: +1,2%

od 16.04.2014

Po pierwsze, jestem bardzo zaskoczony tym wynikiem 🙂 O ile portfel A ma teraz ekspozycję na zagranicę i ponosi ryzyko walutowe, o tyle pozostałe dwa portfele składają się z akcji i obligacji we w miarę zrównoważonych proporcjach, więc teoretycznie powinny aż tak bardzo nie odbiegać od rynku.

Na razie jest za wcześnie, by rozstrzygać tezę nt. timingu w którąkolwiek stronę.

Tak, czy inaczej, dla porządku warto zauważyć, że założony benchmark nie do końca nim jest w świetle definicji benchmarku, ale stanowi informację o prostej alternatywie: kupienia funduszu indeksowego na szeroki rynek.

Bajoo!

No nic, uciekam majówkować 🙂

Zostaw komentarz