Za co jestem wdzięczny Januszowi Palikotowi?

Zaskakujące, prawda? Czy Januszowi Palikotowi można być za cokolwiek wdzięcznym? No więc… ja mam za co dziękować.

Uświadomiłem sobie to po debacie w Teatrze Polskim na temat pieniędzy, która nosiła tytuł: Money makes the world running, na której wystąpiłem obok Piotra Ikonowicza, wspomnianego już Janusza Palikota i Filipa Bajona, który reżyserował Dożywocie Fredry, które stało się pretekstem do zorganizowania debaty. Debaty – wydaje mi się – jednak zaskakującej zarówno dla widowni, jak i dyskutantów. Wspomnę tylko, że taki np. Piotr Ikonowicz musiał stanąć w obronie Papieża Franciszka… 😉

mat. prasowe

mat. prasowe

No, ale wróćmy do Janusza Palikota. W pewnym sensie można powiedzieć, że zmienił moje życie. Dlaczego zmienił?

To było w okolicach 2005 albo 2006 roku, gdy Benedykt XVI przyleciał z pielgrzymką do Polski, a Janusz Palikot wydawał Ozon. Z okazji pielgrzymki, ówczesna redakcja postanowiła wydać dodatek pt. Fitness duchowy, który był zbiorem informacji na temat terminów rekolekcji w ciągu nadchodzących wakacji. Nie dość, że Ozon prenumerowałem, to wspomniany dodatek wprost pochłonąłem, wybierając z niego… rekolekcje w Dworku.

Tak, tak. Januszowi Palikotowi zawdzięczam poznanie Opus Dei. Dziękuję.

I z tej wdzięczności postanowiłem po debacie, że na firmowym Aniele Pańskim dołożymy stałą intencję modlitwy za wyżej wspomnianego. Dołączycie się? 🙂

P.S. Gdybyście sami chcieli Dzieło trochę poznać, to polecam całą kategorię na ten temat u Pawła Królaka w księgarni.

Zostaw komentarz