Od listopada 2017 mam taki zwyczaj, że jeżdżę na parę dni do Rzymu. W tym roku jednak wyprawa przerosła moje oczekiwania i dostarczyła wielu wrażeń.

Po co jeżdżę?

Tak opisałem w mediach społecznościowych po co jeżdżę:

Co w całości – jeśli nie lubisz fejsbuka – brzmi tak:


Jak wiecie, nie jestem jakimś wielkim obieżyświatem. Najlepiej podróżuje mi się z domu do biura. No, może jeszcze do Cieleśnicy, albo Ustki… 😉 Ale najlepiej wtedy, gdy nie ma upału. Bo moja ulubiona pogoda, to jednak chmury i deszcz. No, od biedy może być śnieg.

I musi być zimno!

No i jak najmniej ludzi, bo jestem introwertykiem.

Jednak od 2017 r., prawie caly jeden tydzień listopada spędzam w Rzymie

Cooo?

Tak, w Rzymie. W stolicy słonecznej Italii. Dlaczego tam? Z kilku względów.

1️⃣ listopadowy Rzym nie jest upalny! Temperatura taka jak na wiosnę w Polsce. Ja dumnie przechadzam się w koszuli, no może z marynarką, a Włosi popylają już w kurtkach!

2️⃣ listopadowy Rzym nie jest tłoczny! Turyści wakacyjni JUŻ wyjechali orać PKB, by za rok znów móc sobie pozwolić na wywczas. Z kolei turyści świąteczni JESZCZE nie przyjechali 😍 Grazie, grazie!

3️⃣ Rzym to jednak stolica, serce Kościoła. Nawet jeśli ryby w Tybrze muszą wymijać się z Pachamamą.

4️⃣ do Rzymu łatwo mi ściągnąć ciekawe osobistości Kościoła! Bo gdzie, jak nie w domu?

5️⃣ to w Rzymie św. Maksymilian obmyślił i założył Rycerstwo Niepokalanej!

To właśnie z tych powodów – celowo odwróconych, żebyście dostrzegli też ludzkie wymiary tego przedsięwzięcia – już trzeci raz organizuję rzymskie Rekolekcje na Maxa, czyli www.MaxRetreat.com 😊

W tym roku odwiedza nas – podobnie jak w 2017 roku – kard. Raymond Leo #Burke, niezłomny książę Kościoła. W tym roku wspomoże go przebarwny ks. Tomasz #Jochemczyk.

W tym roku też – po raz pierwszy – w dużej mierze sam sobie odpowiedziałem na pytanie kogo chciałbym na tę edycję zaprosić. I wiecie co? Mega skład nam się uszykował. Genialni ludzie z całej Polski! 😊

No to jak tam Wam było, Panie Gnyszko w tym roku?

Właśnie napisałem odcinek #GnyszkaDaily, który opisuje to, jak było. Wklejam go jako treść, a nie cytat, bo a to coś dodam, a to coś odejmę, a Tobie łatwiej będzie czytać jako tekst, niż jako cytat 🙂

Minęły własnie kolejne, trzecie już Międzynarodowe Rekolekcje dla Przedsiębiorców Max Retreat 2019. Wydarzenie, które dostarczyło mi mnóóóóstwa wrażeń. Siedzę właśnie na jednym z rzymskich lotnisk i pomyślałem, że skrobnę na chwilę do Ciebie 🙂

Miałem to zrobić z rekolekcji, ale były tak dobre, że spać chodziłem przed północą 😉 No, ale do rzeczy!

Na początku nie działo się nic. Ogłosiliśmy termin rekolekcji bardzo wcześnie, bo jeszcze przed wakacjami. Zespół uruchomił promocję, ale później pilniejsze rzeczy weszły na pierwszy plan. W międzyczasie wpadły jakieś zgłoszenia z Polski, które na spokojnie obsługiwaliśmy. Potem długo długo nic i mniej więcej na miesiąc przed ruszyliśmy z intensywniejszą promocją. Posypały się zgłoszenia z USA, Polski, a nawet Włoch. Świetnie. Wyglądało na to, że będziemy mieli kilkunastu uczestników, co z mojej perspektywy oznacza konieczność zamawiania kilku uberów zamiast jednego do przemieszczania się po mieście 😉

Ale nic to – zawsze to radość, że więcej osób skorzysta.

Wtem… na dwa dni przed odlotem, tegoroczna grupa stopniała do 5 osób! Wliczając w to ks. Jochemczyka, który w tym roku został naszym codziennym przewodnikiem. Tak małej grupy nie mieliśmy nigdy 😀

Nie raz spadałem z pieca na łeb, dlatego mam wprawę 😉

I wiesz co? I jestem zachwycony! To była najlepsza edycja!

Dzięki niej ponownie doceniłem kard. Burka i zdecydowałem, że odtąd już nie będę zmieniał Kardynałów, tylko co roku to właśnie on będzie nam towarzyszył. Jeśli zaproszę kogoś nowego, to jako uzupełnienie, a nie zamiast.

Dzięki niej odnalazłem rekolekcjonistę marzeń! Ks. Tomasz jest genialny na każdym polu. Kto zna, ten nie potrzebuje dowodu. Kto nie zna – ten niech się wybierze za rok, by poznać. Mówię poważnie – tak barwnej postaci, a równocześnie głęboko wierzącego człowieka ze świecą szukać. Jeśli przez przypadek myślisz, że ja jestem ciekawym człowiekiem, to musisz mi uwierzyć, że w porównaniu z ks. Tomaszem jestem godnym pożałowania nudziarzem, który nie ma nic do powiedzenia. Nie żartuję.

A co się pośmialiśmy przy tym! To nasze 😀

Niesamowity czas. Nie mówię już o aspektach biznesowych – jeśli spędzisz z innymi tyle czasu razem, będziesz mieć okazję pogadać na naprawdę głębokie tematy… to do robienia wspólnych projektów już bliska droga. I z tego aspektu też się cieszę. Bo do tego jako przedsiębiorcy jesteśmy powołani.

Do zobaczenia za rok!

Roboczy termin na przyszły rok to 18-21 listopada 🙂

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily