Od kilku dni ciężko myśleć o czymkolwiek innym niż koronawirus. Oczywiście prawie codziennie słyszymy coś na ten temat od ponad miesiąca, jednak na naszym, polskim podwórku sytuacja zaczęła się zagęszczać dopiero w ostatnich dniach. Od kilku dni też myślę sobie przede wszystkim o tym, czego można nauczyć się biznesowo na tej sytuacji. Poniżej kilka myśli, które mi na ten temat wykiełkowały oraz pomysły na to, co zrobić w czasie przeznaczonym na kwarantannę, którą ogólnopaństwowo ogłosił dziś Premier RP.

Nauki, które płyną z tej sytuacji

Czarne łabędzie

Przede wszystkim musisz zrozumieć, że takie sytuacje jak ta nie są do przewidzenia i zarazem – że choć pojawiają się nieregularnie, to jednak nawracająco. Jest już nawet spora refleksja naukowa na ten temat, ostatnimi czasy najgłośniej rozwijana w pracach Nassima Nicholasa Taleba, którego najgłośniejszą publikacją ostatnich lat jest właśnie Czarny łabędź. Polecam Ci jego książki bardzo gorąco. Jeśli masz uczulenie na książki, zawsze z pomocą przyjdzie YouTube, gdzie Taleb jest również aktywny, ot choćby kilka dni temu nagrał wideo o tym dlaczego warto panikować wcześnie 😉

Musisz jednak trochę kumać język lengłydż 😉

Materac jest potrzebny także w firmie

Czasem można usłyszeć opowieści o tym, że gdy u kogoś zmarła babcia, to okazało się, że całe lata spała na drogocennym materacu, gdyż liczba banknotów sprzed, jak i po denominacji, które były w nim zachomikowane spokojnie wystarczyłaby do wytapetowania niejednego wieżowca od podłogi po dach 😉

Zwykle śmiejemy się z takich sytuacji, jednak poduszka bezpieczeństwa to rzecz istotna nie tylko w kontekście budżetu domowego, o czym niedawno pisałem na blogu w poniższym wpisie:

W tym wpisie szeeeeeeroko opisałem zasady dotyczące mądrego zarządzania swoimi domowymi finansami

Zupełnie analogicznie jest w życiu firmy 🙂 Dlaczego nie warto zawsze wypłacać z firmy zysku w całości? Dlaczego nawet tonąc w długach warto je stopniowo regulować, zostawiając sobie przy duszy choć parę grosików? Właśnie dlatego. Gdy nadejdzie, a raczej – nadpłynie – czarny łabędź, może okazać się, że gotówka zachomikowana na nomen omen czarną godzinę przyda się, by nie stracić płynności.

Bo brak płynności jest prawdziwym killerem firm, nie niedochodowość. Długotrwała niedochodowość oczywiście prowadzi do utraty płynności, jednak bywają dochodowi bankruci, którym mocno skróciła się płynność. Dlatego jeśli masz gęsią skórkę na myśl o tym, że Twoja firma otwiera lokatę i kisi pieniądze… właśnie teraz, z perspektywy koronawirusa masz szansę zrozumieć dlaczego ma to sens 🙂

Płaski model biznesowy to zło

Od dobrych kilku lat przekonuję przedsiębiorców do pogłębiania modeli biznesowych swoich firm, przekonując że czasy konkurowania ceną, albo samą tylko jakością się skończyły. Powodów do tego, by się tym nie zająć jest oczywiście wiele, przede wszystkim taki, że to temat z obszaru ważne niepilne matrycy Eisenhowera, więc zawsze zlatuje na koniec kolejki.

Jednak taka sytuacja jak teraz pokazuje, że nie można od tego wątku uciekać w nieskończoność. Firma, która ma płaski model biznesowy, jeśli akurat nie jest beneficjentem pandemii, będzie miała mocno pod górkę, gdy jej rynek stanie. To oczywiście nie oznacza, że nie doświadczy problemów, jeśli zagłębiony model da jej ekspozycję na kilka rynków… jednak na pewno doświadczy mniejszych trudności. Z definicji.

Dla klienta musisz istnieć realnie i cyfrowo

Jeśli dotychczas Twój biznes obiema nogami siedział w świecie realnym, a Ty na hasło ecommerce, albo automatyzacja krzywiłeś się z obrzydzeniem myśląc o gimbazie, która o tym gada… to najwyższa pora się z tymi zjawiskami przeprosić. Oczywiście, że w warunkach kryzysu, którego istotą będzie brak energii na nic przyda Ci się noga wirtualna. Jednak tak się złożyło, że na czas kryzysu związanego z koronawirusem Twoje biuro nie będzie przez nikogo odwiedzane, a Twoja reklama offline nie zostanie przez nikogo obejrzana i nie skłoni nikogo do zakupu.

Twoja firma będzie teraz sparaliżowana przez brak cyfrowej wersji samej siebie? Masz co planować na po-kryzysie 🙂

Także wewnętrznie musisz umieć istnieć cyfrowo

Nie tylko na zewnątrz trzeba mieć cyfrową wersję, ale także wewnętrznie. Wszystkie procesy dotąd opierały się na koordynacji opartej o kontakt osobisty? No to masz o czym myśleć 🙂 Jak koordynować pracę bez kontaktu osobistego? Jak zarządzać projektami? Jak sprawdzać jakość dziejących się stale procesów? Do tego wszystkiego są narzędzia online, albo chociaż zestaw nawyków i proste rozwiązania typu codzienny status zespołu, etc. Jeśli to dla Ciebie czarna magia, zostaw komentarz, postaram się coś podpowiedzieć 🙂

Musisz mieć wolną głowę do tego, by myśleć strategicznie

Firm, które obudziły się z przysłowiową ręką w nocniku łączy jedno – ludzie stojący na ich czele nie mieli czasu zauważyć góry lodowej na horyzoncie. Zbyt zajęci byli stawianiem żagli, doglądaniem silnika, czy polerowaniem steru. To wszystko istotne rzeczy (w szczególności ta ostatnia), jednak nie od tego jest kapitan, albo i armator, jeśli potraktujemy Twoją rolę najwłaściwiej. Od tego jest załoga, a Ty musisz mieć czas i wolną głowę na to, by myśleć strategicznie. W sumie to o tym jest Mit przedsiębiorczości, który już polecałem:

Ale może to najwyższa pora, by wreszcie zamówić i przeczytać tę książkę? 🙂 Zrób to, serio. Hasła o tym, by mieć czas na strategię to nie pobożna, biznesowa gadanina, tylko twarde wymagania rzeczywistości.

Musisz mieć swobodę wejścia w nową branżę

Jeśli spełnisz punkt wyżej, to okaże się, że na takim kryzysie zarobisz, bo w ostatniej chwili wejdziesz w branżę, która na nim skorzysta. Wiem co mówię. Znam kilku jeźdźców apokalipsy, którzy są na dobrej drodze, by na eksporcie maseczek zarobić krocie. I przez krocie nie rozumiem parudziesięciu, ani nawet paruset tysięcy złotych, tylko znacznie więcej 🙂

Dlaczego byli w stanie wskoczyć do tego pociągu? Bo po pierwsze mieli wolne moce w mózgu, żeby go na peronie zauważyć. Po drugie – wolne środki, sieć relacji i reputację na to, by kupić bilet. Jeśli toniesz po uszy w bieżącej działalności firmy, czyli jak to mówią wszyscy możliwi kołcze, jeśli pracujesz firmie, a nie nad firmą – toś przepadł 🙂

Musisz mieć zaplecze

Nie bez powodu napisałem o tym, że ci, którzy zarobią na koronawirusie musieli mieć sieć relacji i reputację. Bez tego ciężko poruszać się na tak nagrzanym rynku, jakim jest od kilkunastu tygodni rynek środków dezynfekcyjnych i okolic. Oszukaństwa co nie miara. Sprzedawanie towaru, którego nie ma. Obiecywanie dostawy z fabryki, która nie istnieje, to normalka. W takich warunkach zaufanie to waluta ważniejsza niż pieniądz, który zresztą fruwa w takich sytuacjach naprawdę wysoko.

Najczęstsze pytanie, które słyszałem łącząc ze sobą kontrahentów w tym temacie, to właśnie pytanie o to czy się dobrze znamy i mogę za drugą stronę ręczyć. Jeśli żyjesz w izolacji i poza Twoją żoną, albo mężem nie ma nikogo, kto by mógł zaświadczyć o Twojej uczciwości… to sorry, nie zarobisz ani złotówki na ŻADNYM kryzysie. Bo w kryzysie reputacja, to skarb. A źródłem reputacji nie jest gadanie o samym sobie, tylko dobre słowo z zewnątrz.

Dlatego też networking, to klucz nie tylko do przetrwania, ale i do rozwoju w kryzysie. Mówię serio.

Jak wykorzystać nadchodzący czas?

Dobra, wiemy już czego NIE ZROBIŁEŚ. Teraz zastanówmy się co możesz zrobić 🙂

Pogłęb swój model biznesowy

Bierz się za pogłębienie swojego modelu biznesowego, ale już! Jak to zrobić? Hmm… Na pewno na wiele sposobów. Jak zwykle warto zacząć od lektur. W tym przypadku polecam choćby słynne Tworzenie modeli biznesowych… Osterwaldera 🙂

Generalnie chodzi o to, by stworzyć taki model wytwarzania wartości, by nie zarabiać tylko na tym, na czym na pierwszy rzut oka firma zarabia wyłącznie. Dzięki temu McDonald’s będzie zarabiał nawet wtedy, gdy zamknie wszystkie restauracje, a Dell wtedy, gdy przestanie produkować komputery, czy wreszcie Yahoo, gdy zamknie swój portal. Serio 🙂

Jeśli jednak nie masz czasu na czytanie, albo oglądanie jakichś szkoleń (w tym kontekście polecam swoje 3 rzeczy, których nauczył mnie... albo 3 metody na podwojenie biznesu – oba z kodem ‚koronawirus’ kupisz 15% taniej), poszukaj wokół siebie konsultanta, który zjadł na tym zęby. To będzie droższe rozwiązanie, ale zastanów się nad tym, czy naprawdę stać Cię na to, by mieć płaski model biznesowy i zależeć od jednego rynku. I czy stać Cię także na to i masz na to czas, by dochodzić do rozwiązania metodą prób i błędów.

Jeśli żadna z powyższych propozycji nie jest dla Ciebie, zainteresuj się choćby tym, co do zaproponowania ma moja Pracownia Synergii w ramach warsztatu MasterClass Entrepreneur. Tak, on może odbyć się zdalnie 🙂

Ucz się od lepszych: czytaj!

O czytaniu już wyżej napomknąłem. Sam mam gigantyczną listę lektur – nie tylko biznesowych – do napoczęcia i zamierzam się za to wziąć w nadchodzącym okresie 🙂 Jest jednak kilka tytułów, na które powinieneś zwrócić uwagę, jeśli przedtem nie były w Twoich rękach. Mam na myśli książki, które polecałem w serii wpisów z [REKOMENDACJA] w tytule oraz te, które pomieściłem w zakładce SKLEP powyżej. Oczywiście poza moimi wierszami – bo choć rzeczywiście mi się podobają, to jednak wątpię, by były pomocne biznesowo 🙂 Kod ‚koronawirus’ oczywiście zadziała też w przypadku książek w moim sklepie blogowym (ale tych, które mam w swoim magazynie).

Jeśli wpadła Ci w ręce ostatnio dobra książka biznesowa, podziel się tytułem w komentarzu. Postaram się sprowadzić, przeczytać i zarekomendować, albo odradzić na blogu.

Ucz się od lepszych: słuchaj!

Nie wszystko da się przeczytać, mnóstwo wartościowych rzeczy jest też do posłuchania. Nie mam tu na myśli tylko audiobooków, choć oczywiście to też dobra forma transferu wiedzy, albo inspiracji. Mam na myśli całe mnóstwo wykładów, czy rozmów, które za darmo można dorwać na YouTube, czy serwisach podcasterskich. Pewnie w zakładkach, albo jakiejkolwiek innej formie masz zachomikowanych milion linków. To właśnie teraz jest czas, by w okresie zwolnionych obrotów wziąć się za odsłuchiwanie 🙂

Co ja mogę polecić? Będę monotematyczny, ale uważam, że przez ostatnich kilka lat udało mi się wyprodukować trochę wartościowej treści, a w tym nieskromnym przekonaniu utwierdzają mnie podziękowania, jakie od czasu do czasu ktoś do mnie kieruje. W zasadzie to bardziej podziękowania do moich gości, bo to oni uczą innych poprzez nasze rozmowy. Mam tu na myśli odcinki programów #GnyszkaWyciska i #GnyszkaLive, które opublikowałem na swoim kanale na YouTube. Swoją drogą, to najlepiej od razu go zasubskrybuj, to dowiesz się, gdy opublikuję kolejne 😉

Jeśli znasz jakieś wartościowe kanały, to też poleć je w komentarzu do tego wpisu – inni skorzystają, a i ja sam chętnie się nad tymi propozycjami pochylę i ocenię!

Jeszcze odnośnie słuchania, to w grę oczywiście wchodzą wszelkiego typu szkolenia online. Nie uważam, że jestem w czymkolwiek lepszy od Ciebie, dlatego ciężko mi powiedzieć, że ucząc się ode mnie uczysz się od lepszych od siebie, jednak w sumie duża część tego, czego ja sam w nich uczę, to rzeczy, których nauczyłem się od innych i przetestowałem w praktyce. Oto kilka moich propozycji:

Tak jak pisałem, wszystko możesz mieć o 15% taniej, jeśli użyjesz kodzika ‚koronawirus’ 🙂 Ważny do odwołania!

Ale to nie koniec. Wejdź sobie też na kanał YT Towarzystw Biznesowych, na którym znajdziesz też sporo darmowych nagrań z różnych naszych imprez, gdzie wykładają naprawdę mądrzy ludzie. Przykład pierwszy z brzegu, to genialny wykład J. F. Staniłki, którego znałem i doceniał na długo przed tym, gdy zaczął pracować dla Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii:

Uważam, że tego wykładu powinien wysłuchać każdy, kto rejestruje pierwszą spółkę w życiu, albo działalność gospodarczą. Serio.

Z takich inspiracji, to mocno polecam nagrania z dotychczasowych edycji konferencji Żyj w Obfitości, którą od lat organizuję na wiosnę. W tym roku niestety już przenieśliśmy ją na jesień 🙁 Jednak ten nius ma i swoją dobrą stronę. Ze względu na to, udostępniamy kod, który też da wszystkie nagrania 15% taniej. Wystarczy wpisać kod ‚promozwo‚ na https://TowBiz.pl/PromoZwo 🙂 Uwierz mi, znajdziesz tam całe mnóstwo epickich nagrań z wykładem na temat biznesu i rodziny, który wygłosiła współwłaścicielka Grupy ATLAS, Pani Barbara Grzelak. Wykład kilkukrotnie był przerywany oklaskami. Perełka.

Zaplanuj tworzenie zaplecza

Jeśli to, co pisałem wyżej o byciu usieciowanym, reputacji i sieci połączeń było dla Ciebie kuriozum, bo najlepiej się czujesz się sam ze sobą, najlepiej z dala od klientów i pracowników, to znak, że powinieneś pomyśleć jednak o przystąpieniu do budowania jakiegoś networkingu wokół siebie. Dzięki sieci biznesowych przyjaciół o wiele szybciej dowiesz się o nowych wyzwaniach, o wiele szybciej nawiążesz kontakty w nowej branży, czy też o wiele szybciej dokonasz rzeczy niemożliwych dla ludzi z ulicy. Wszystko to dlatego, że ktoś Cię zna i będzie mógł Cię polecić.

Jeśli nie wierzysz w networking i to, że tą metodą dotrzesz wszędzie… to spójrz na to jak rozprzestrzenił się koronawirus właśnie 🙂 Wbrew pozorom to właśnie idealna lekcja tego, jak można docierać do osób których nie znamy poprzez tych, których znamy i tych, których oni znają.

Samo oglądanie szkolenia, czy przeczytanie mojej książki o networkingu (co oczywiście zalecam), albo i poczytanie choćby tego wpisu blogowego:

To jednak nic nie zastąpi wejścia do jakiejś społeczności. Jeśli tylko wartości chrześcijańskie, czy konserwatywne są Ci bliskie, rozważ dołączenie do moich Towarzystw Biznesowych. W dobie koronawirusa szczególnie godna uwagi jest najnowsza opcja, czyli e-uczestnictwo, które polega na dołączeniu do ogólnopolskiej grupy na facebooku i możliwości uczestnictwa w spotkaniach stacjonarnych sporo taniej, niż w przypadku gości z ulicy. Zresztą zalet jest więcej, rzuć okiem na opis tej propozycji. Jest tym bardziej godna uwagi, jeśli w Twoim mieście nas jeszcze nie ma. Kto wie, może właśnie dzięki Tobie zbierzemy grupę konieczną do tego, by zacząć spotkania na żywo!

Jeśli nie cykorzysz i wolisz networking od początku uprawiać na żywo, wskakuj na stronę TB i poszukaj wydarzenia, które będzie najbliżej Ciebie, albo które zaciekawi Cię swoją tematyką.

Zaplanuj cyfryzację firmy

Tak jak wspomniałem, najwyższa pora na scyfryzowanie firmy. Jeśli jeszcze nie masz porządnej strony internetowej, albo sklepu online, to koniecznie zacznij o tym rozmawiać z kimś, kto nie tylko mówi, że to robi, ale przede wszystkim – pokazał Ci swoje realizacje. Jeśli podoba Ci się mój blog, albo strona Towarzystw, to odezwij się do Przemka Przydatka z MobilitySoft.pl, oni je tworzyli.

Teraz pora na soft, który pomoże Ci zarządzać zadaniami i zespołem. Ja jakiś czas temu zdecydowałem się na Nozbe:

ale propozycji na rynku jest naprawdę bardzo dużo. Jeśli uczestniczysz w jakiejś społeczności networkingowej, to spytaj swoich kompanów z czego korzystają. Jeśli nie, to poza tym, że to najwyższa pora, by uczestnictwo rozważyć choćby ze względu właśnie na aspekty związane z dzieleniem się wiedzą i doświadczeniem – odezwij się też do Tomka z Pracowni Synergii (pisałem wyżej), albo do Bernarda Frugi z fruga.net. Obaj powinni mieć dla Ciebie fuuuurę podpowiedzi 🙂

Zaplanuj swoje miejsce w firmie

Może być tak, że nie masz pogłębionego modelu biznesowego, nie miałeś kiedy zadbać o to dywersyfikację przychodów, ba! nawet przespałeś czas, gdy lampki alarmowe zaczynały się palić. Masz teraz o czym myśleć także i w kontekście swojego miejsca w firmie. Bo najwidoczniej dobrałeś je sobie źle. Niech za inspirację posłuży jeden z moich wpisów blogowych:

Śledź kolejne pomysły online

Kolejne moje i Wasze pomysły będę opisywał w mediach społecznościowych używając hashtaga #BiznesWCzasachZarazy na Facebooku, TwitterzeLinkedInie 🙂 Możesz się tam przy okazji do mnie odezwać, będzie mi miło!

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily