Nie minęło jeszcze 10 lat od tamtego wydarzenia, ale przypomniało mi się ono dziś. Właśnie w Wielką Sobotę, gdy wraz z Synami słuchałem Dobranoc Głowo święta w świetnym wykonaniu Pawła Bębenka i jego ekipy. Wydarzenie, które znam z opowieści, a które łączy mękę Pana Jezusa z XX wiekiem. Posłuchajcie.

Dobranoc Głowo święta

Jeśli jeszcze nie znacie tej pięknej pieśni pasyjnej, to najwyższa pora nadrobić. Kolejne – po Gorzkich Żalach – arcydzieło polskiej, sarmackiej i barokowej pobożności. Pełne zarazem dosłowności i niezwykłej czułości:

Dawno temu w Żmiącej…

Jest w Polsce taka wieś, którą socjologowie badają regularnie od ponad 100 lat. I ja brałem udział w badaniach tam prowadzonych, podczas jednych wakacji. Tych najnowszych badaniach, które zakończyły się publikacją doktoratu Michała Łuczewskiego, pt. Odwieczny naród. Powiedzieć, że to była niesamowita przygoda, to powiedzieć za mało. Nie raz pewnie o tym jeszcze napiszę, ale dziś krótko, chciałem przypomnieć jedną historię, którą znam z drugiej ręki. Imiona bohaterów zmyślam, bo nie mając pewności, że pamiętam je dobrze, nie chcę nikogo wprawić w konfuzję.

Babcia Zdzisia

Żmiąca – poza paroma wyjątkami – była w czasach stalinowskich bastionem oporu przeciw komunie. Do dziś w zasadzie można powiedzieć, że podział z tamtych lat jest żywy. Jedną z ciekawszych postaci grupy, która stawiała opór nowej władzy, jest babcia Zdzisia. Choć w chwili, którą opisuję miała już jakieś 90 lat, to jednak była bardzo zażywna i pełna energii (wchodząc na przykład na drabinę, by zerwać sobie jabłek, gdy ją naszła ochota).

Jasiek

Jej mąż – nazwijmy go Jaśkiem – zginął bardzo młodo, w zasadzie parę lat po ślubie, więc nie nacieszyli się sobą za wiele, choć zdążyli doczekać się dzieci. Pewnego dnia – w wyniku obławy – został aresztowany i przewieziony do niesławnego więzienia przy Montelupich w Krakowie, które NKWD i UB przejęły od Gestapo. Spędził tam dobrych parę miesięcy, bo tyle trwało śledztwo… i został wypuszczony. Nie wiem jak dostał się z powrotem do Żmiącej, ale gdy wrócił, babcia Zdzisia zdrętwiała.

Stracił oko, był strasznie zbity, w zasadzie półżywy. Kilka dni później zmarł.

Dlaczego dziś o tym piszę i dlaczego historia ta skojarzyła mi się z Dobranoc Głowo święta? Bo babcia Zdzisia, oglądając dzięki wnukom Pasję Gibsona na DVD w pewnym momencie rzewnie się rozpłakała podczas scen biczowania i od tej pory uważała dzieło Gibsona za swój ulubiony film. Oczywiście, że była pobożną kobietą i względy religijne były tu istotne. Jednak bardzo ważne było coś jeszcze.

Po powrocie z Montelupich, Jasiek wyglądał tak samo jak tu Pan Jezus.

Rozstanie

Dzięki tej ekranizacji babcia Zdzisia miała wrażenie, że ta rozłąka z Jaśkiem się skończyła. Bo patrzyła na Jima Caviezela grającego Pana Jezusa i poprzez te rany, poprzez to podobieństwo sponiewieranego człowieka, widziała w Panu Jezusie swojego umęczonego Jaśka, który umarł jej na rękach.

Jestem przekonany, że spotkali się już w niebie.

Appendix

Jako rozszerzenie tematu polecam Wam gorąco film Konrada Łęckiego o Józefie Franczaku, pt. Wyklęty. Na YT wersja – jak podejrzewam – piracka, więc nie zapomnijcie później kupić legalnej, by reżyser i producent nie byli stratni.

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily