Tak, to będzie najdłuższy tekst Gnyszkobloga ever. Parę tygodni temu obwieściłem na fejsie akcję z nanopsikaczami, które dostarczył znajomy z Towarzystwa Biznesowego Lubelskiego. Zamierzałem je osobiście przetestować, ale wpadło mi do głowy, by lepsi ode mnie testerzy wzięli się za temat. Miałem nosa!

10468029_895478573812729_4742318460076841042_o

Zanim się obejrzałem, nie miałem już ani jednego psikacza, z ośmiu które dostałem.  Każdy chciał tego najlepszego w swojej dziedzinie (do wyboru były te do użytku okołodomowego i samochodowego w różnych kategoriach – od izolacji elektrycznej, po smary penetrujące). Ogłoszenie brzmiało następująco:

Przez najbliższe dwa tygodnie będę testował takie cacuszka nanotechnologiczne. Jak potestuję, to opiszę wrażenia na blogu.
Cudeńka działają tak, jak na tym filmie:

– jak dla mnie kompletny odjazd i chyba ściągniemy takie coś do sklepu Chłopaków.

Jeśli film Was przekonuje, to na hasło „TowarzystwaBiznesowe” dostaniecie tutaj: http://bit.ly/NanoProTech 8% rabatu do końca sierpnia 2014. Wszystkie wpisy związane z tym tematem oznaczę tagiem #NanoProTech. Stay tuned!

Aha, zapraszam zapalonych: rowerzystów, samochodziarzy, kosiarkowców i motocyklistów do zgłaszania się na priv, bo sam wszystkiego nie wytestuję.

No i zgłosiły się same sławy, z których dzisiaj zacytuję trzy pierwsze 🙂 Szczególnie poraziła mnie pierwsza – po Damianie spodziewałem się totalnej dekonstrukcji szarlatanerii nanotechnologii, bo już na kawie kręcił nosem. Poczytajcie:

1. Recenzja – Damian Śmigielski, czyli Spalinowy.pl:

Pewnego dnia Maciej Gnyszka podstępem zwabił mnie do Pracowni Synergii i pokazał kilka psikaczy. Produktów pomocnych w pracach domowych i około domowych. Jeden był do zabezpieczania antykorozyjnego, drugi do rowerów, trzeci do samochodu i tym podobnych a czwarty (chyba więcej nie było), czwarty był do zastosowań domowych. Wybrałem ten bo auto w lyzyngu prawie nowe, to co ma skrzypieć lub się zapiekać? Poza tym sam sobie serwisuję, więc wiem jak coś zaczyna kucać. Rower? Też sam serwisuję i niedawno łańcuch posmarowałem. Z korozją też nie mam problemu… przynajmniej nic o tym nie wiem. I już wtedy, tam w Pracowni Synergii zaczęła mi świtać przednia myśl. Doskonała myśl, godna naśladowania.

IMG_5828

Psikacz wybrany przez Damiana

Wprawdzie mieszkam w eleganckim osiedlu usytuowanym w prestiżowej lokalizacji i mam ochroniarzy z agencji, która jest zakładem pracy chronionej… i mam sześć domofonów a pęk kluczy potrzebny do poruszania się po osiedlu przypomina ten z jakim chodzi klawisz w takim miejscu, w którym jak się leży to też się siedzi… I wszystko jest tu piękne i idealne. Przynajmniej tak to widzą mało wymagający moi sąsiedzi. Ja jednak wiem, że spółdzielnia jak to spółdzielnia jest mierna, bierna, ale wierna a pracownicy działu technicznego mają taką kulturę techniczną jak facet zatrudniony w Szczecińskiej Fabryce Motocykli po tym jak podjęto decyzję o jej likwidacji.
-Tu masz Stasiu młotek a tu 2735 karterów silników do Junaka. No wiesz Stasiu… My nie możemy na złom oddać dobrych karterów, więc ty weź młotek i je tłucz.
W związku z tak wysokim poziomem technicznym wspomnianych pracowników administracji i niskich wymaganiach moich sąsiadów, którym wystarcza piwo w butelce PET kupione w Tesco i kiełbasa w promocji za 9,99km, której głównym składnikiem jest celuloza… No! Na Ałdi w kredycie trzeba ciułać i raty we frankach za mieszkanie. No więc w związku z takimi a nie innymi uwarunkowaniami siedząc naprzeciwko Gnyszki pomyślałem o drzwiach do garażu. Drzwi te już od dłuższego czasu skrzypią jak… Jak skrzypiące drzwi.

Rzeczone drzwi

Rzeczone drzwi

Są ciężkie i odporne na ogień więc muszą skrzypieć. Otóż nie! Podjąłem junackie zobowiązanie, że nie będą. Podjąłem je patrząc na Gnyszkę. Zabrałem więc butlę płynu i powiozłem do domu. Zastosowałem do zgodnie z moją najlepszą wiedzą w ilości nie przesadnej i … nic się nie wydarzyło. Poczułem lekki niepokój, no bo jak mam coś o tym napisać jak nie działa? Okazało się, że działa, ale to co siedzi w zawiasach wymaga specjalnego traktowania. Po kilku aplikacjach z dolnego zawiasu zaczęła wypływać rdzawa ciecz [taka jak na fotce].

Brunatna ciecz wyciekająca z zawiasu.

Brunatna ciecz wyciekająca z zawiasu.

Dla dobra nauki nie starłem jej żeby miała szansę zapozować do zdjęcia. Przyznam, że po tej operacji oddaliłem się do swojego apartamentu i zapomniałem o sprawie. Jednak coś mnie tknęło następnego dnia gdy wchodziłem do garażu. To była cisza.
Czy w związku z tym można ten produkt polecić? Oczywiście, że tak. Czy czymś się różni od konkurencji? Ma zupełnie inny zapach. Przyjemny… taki smarujący. Czy te testy były wystarczające? Moim zdaniem niestety nie. W związku z tym wcieliłem się w poszukiwacza elementów skrzypiących. Jeśli znajdę coś co będzie wymagało smarowania to na pewno się tym zajmę. Chwilowo można przyjąć, że badania trwają!

2. Recenzja – p. Adam Charyton, pasjonat starych mercedesów

Testowane bylo na klemach akumulatora które byly w takim stanie (troche jakość zdjęć kiepska z powodu aparatu):

Tak wyglądały klemy na początku.

Tak wyglądały klemy na początku.

Jutro fotka efektu klem. Pierwsze obserwacje: po użyciu preparatu powstaje żółta piana, ktora natychmiast wnika w element i powstaje żółta oleista powłoka w dotyku. Po wniknieciu dokładnie w kleme potykając sprawia wrażenie jak dotkniecie swieczki czyli powstaje powłoka jak po użyciu wosku.

Oto kostka której kable ida do alternatora dając wzbudzenie. Efekt przed użyciem srodka:

Kostka alternatora przed psikaniem

Kostka alternatora przed psikaniem

Efekt po użyciu – wygląda jak nowe:

Jak nówka :)

Jak nówka 🙂

Z kolei druga kostka alternatora – wyglada tak przed użyciem:

Brud na kostce odłączał ładowanie

Brud na kostce odłączał ładowanie

Skutkowało to tym ze w pojeździe szwankowało ładowanie czyli raz było a raz nie…

Efekt po psikaniu:

Znowu nówka :)

Znowu nówka 🙂

…jak narazie jest ładowanie 😉

Jak na razie jestem zdziwiony pozytywnie jakością środka bo nie robi, ze tak brzydko powiem, smrodu, nie wyparowuje, robi jak na razie super robote, ale oczywiscie za kilka dni dopiero poznam efekt izolacji w sprayu. I równiez dalsze działania i fotki z użyciem preparatu.

[Po paru dniach update]

Witam Panie Macieju! Wiec tak – izolacja w sprayu zrobila na mnie bardzo dobre wrażenie. Faktycznie spełnia swoje zastosowanie, jest wysokiej klasy srodkiem bo obserwowalem wczoraj rezultaty i naprawde robi robote. Czysci swietnie styki, połaczenia elektryczne i konserwuje. Widac po nano-powłoce, naprawde jak narazie swietny srodek.

Krótko mówiac – efekt nanotechnologi to dla mnie WOW!

Teraz czekamy jeszcze na informacje o zastosowaniu preparatu antykorozyjnego, o który poprosił na fali fascynacji izolacją w płynie 🙂

3. Recenzja – Tomek Matejewski, przed nim rowery nie mają tajemnic!

Pewnej pięknej soboty postanowiłem poddać mój rower cyklicznej konserwacji. Jak zwykle w takich razach możliwie dokładnie umyłem napęd rowerowy płynem do mycia silników, a cały rower wodą z mydełkiem żeby się ładnie prezentował.

Wymuskany rower Tomka

Wymuskany rower Tomka

Kiedy natomiast przyszła pora na oliwienie łańcucha oraz kółek, sprężyn i sworzni przerzutek, pełen obaw odstawiłem sprawdzony smar znanej w światku marki i chwyciłem za niebieską puchę z napisem NanoProTech. Zacząłem od przeczytania załączonej do siuwaxu ulotki i chociaż zgodnie z zapowiedziami była wypełniona ona po brzegi rowerową pezją, to ja jako stary wyjadacz podszedłem do tych bajeczek z dystansem.

Jednak, zgodnie z zaleceniami producenta naniosłem nieco specyfiku na ww. części napędu, a po chwili namysłu potraktowałem nim też golenie amorka. Muszę przyznać, że efekt mnie pozytywnie zaskoczył. Chyba rzeczywiście te nanocząsteczki wygrywaja z wodą, bo pomimo nie całkiem wysuszonego łańcucha rower od razu pojechał płynnie i bez dodatkowych odgłosów dochodzących z napędu.

Natomiast jeśli chodzi o nasmarowanie amortyzatora to był to strzał w 10 – od tego czasu mój stary wysłużony Suntour chodzi mięciutko jak masełko. Powtórzę jednak po raz nie wiem który, że dopiero gdy złapie mnie porządny deszcz będę mógł powiedzieć czy prawdę piszą w tej ulotce 🙂

Podsumowanie Gnyszki

Jestem w szoku. Spodziewałem się klapy na całej linii i ostrej szydery szczególnie ze strony Damiana i Tomka, zresztą wysokiej klasy inżynierów 🙂 Myślałem zatem, że kolega z TBL będzie miał na koncie pierwszą kampanię reklamową z blogerem, na której zobaczy, że zlecenie testów nie musi się wiązać z pochwałami… a tu masz. Chłopaki chwalą.

Ze swej strony czekam na recenzje preparatów antykorozyjnych od p. Adama i Franka Niemyskiego i zachęcam posiadaczy izolacji elektrycznej w płynie do przetestowania myku, który producent pokazał na filmie – czyli spsikania wiertarki nanopsikiem i wiercenie pod wodą 🙂

Swoją drogą, mogliście zostawić choć jednego psikacza do moich własnych psików 😀

P.S.

Aha, no i oczywiście wzięliśmy nanopsiki do sklepu Chłopaków. Znajdziecie je tutaj: Nanotechnologia u Chłopaków.

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily