Był taki zwyczaj, który przed laty porzuciłem. Zwyczaj polegał na tym, żeby przed Świętami polecić Czytelnikom Gnyszkobloga parę fajnych pomysłów na prezenty. Dziś zdejmuję go z zakurzonej półki z opisem Tradycje Archaiczne y Chwalebne i zamieniam w czyn!

Zacznijmy jeszcze od tego, że teraz – moim wzorem sprzed lat – robią podobnie. Taki np. Selkar.pl z Białegostoku, zrobił nawet specjalną sekcję na stronie z podziałem na adresatów prezentów świątecznych. Jest kategoria Dla nastolatki, Dla Babci i Dziadka, jak i parę innych (np. Zabawki zdalnie sterowane). Gratuluję. Czuję się pionierem tego pomysłu w polskich internetach 😉

prezenty

Photo credit: stevendepolo / Foter.com / CC BY

Metodologia – jakie prezenty warto

Ludzie zazwyczaj mają problem zarówno ze składaniem życzeń (pisałem o tym w tekście —-> Dlaczego zawsze warto wysyłać kartki po Świętach, a nie przed?), jak i robieniem prezentów. Dlaczego? Bo nie potrafią sformułować szczerze czego życzą, by wydarzyło się w czyimś życiu, oraz… wyrazić tego prezentem. Przecież prezent, to albo zrobienie komuś przyjemności daniem mu tego, o czym marzy i jest dla niego dobre, albo danie mu czegoś, co sprawi, że spełnią się nasze życzenia 🙂

Dlatego w mojej filozofii obdarowywania nie ma miejsca na jakieś pierdółki w rodzaju pięćsetnej pary skarpet, czy krawata a la Pawlak za czasów premierowania. Najwyżej darowuję książkę, którą dobieram do Obdarowanego. Tak, by go rozwinęła, albo chociaż sprawiła przyjemność.

Dla Męża

 

1

[1] Rozmyślania o życiu kapłańskim – św. Józefa S. Pelczara [

[dlaczego] Zacznijmy od tego, że chcesz świętego męża, prawda? Może nie mnicha, bo to przecież inne powołanie, ale jednak takiego co to i wierny będzie, przeprosi gdy zbłądzi, umyje gary, kosz wyniesie i dzieci nakarmi, albo nawet się nimi zajmie, gdy masz dość. Ba! Męża, który przy tym będzie mistrzem kamasutry, kierownicy i biznesu! Jeśli tak, to po prostu chcesz świętego faceta (dlaczego to się łączy, wyjaśniałem we wpisie o —-> 4 krokach do świętości) i podaruj mu tę książkę, którą św. Jan Paweł II miał na stoliczku nocnym, a ja popularyzuję ją już prawie dziesiąty rok. Parę rozdziałów opuści, bo są rzeczywiście stricte kapłańskie, ale 95% jest uniwersalna.

[linki blogowe] O książce pisałem już we wpisie pt. O biskupie Józefie, co biznesmenów uczył

2

[2] Winning znaczy zwyciężać – Suzy i Jack Welch

[dlaczego] Chcesz, żeby Twój mąż był skutecznym przedsiębiorcą, albo sprawnym pracownikiem? Kupuj Dżeka Łelcza. Absolutny klasyk autorstwa byłego, wieloletniego prezesa General Electric. Albo do niedawna, albo wciąż największej firmy na świecie. Faceta, który w czasach największej świetności firmy potrafił zainicjować niepopularne zmiany, które doprowadziły ją do jeszcze większego rozkwitu i pozwoliły uniknąć ryzyk, które spotkały później innych. Choć Panu Jackowi mógłbym co najwyżej buty czyścić, albo szlafrok podawać, to jednak bardzo mnie zainspirował. To dlatego planuję, by Pracownia Synergii była następcą General Electric.

[linki blogowe] Nie pamiętam, żebym przywoływał tę książkę w którymś z wpisów. A to błąd.

3

[3] 7 sekretów efektywnych ojców – dr Ken Canfield

[dlaczego] Jeśli masz męża, to pewnie niebawem będziesz miała dzieci. Podobnie bywa z narzeczonymi, jakby co.

[linki blogowe] O Canfieldzie na blogu dotąd jeszcze nie pisałem, chociaż o ojcostwie pisałem już we wpisie pt. Dlaczego ojcowie zawsze wyglądają obciachowo. Tak, czy inaczej, wygląda na to, że Canfielda po prostu nie można nie znać, chcąc mieć ogarniętego ojca dla własnych dzieci. Dlatego – jeśli spodziewacie się dziecka – to nie myśl dłużej i po prostu kup cały wagon książek Kena. O, mam greps. Kto nie kupuje Kena, ten Barbie 😉

4

[4] Kijek do selfie – są ich setki

[dlaczego] Kijek do selfie (czyli zdjęcia samego siebie robionego samemu) warto mieć nie tylko po to, by sobie robić zdjęcia w różnych sytuacjach, ale i po to, by fotografować siebie i rodzinę. Sytuacja z życia wzięta. Jesteśmy z dzieciakami na podwieczorku w którymś z podwrocławskich pałaców. Nie ma za dużo gości, jest za to kilkuosobowa huśtawka, na której z powodzeniem się zmieścimy. Prosić o zdjęcie kelnera, który przez 20 minut przynosi wodę? Nie, wyjmujesz kija i robisz fotkę rodzinie sam. Oczywiście, jeśli chcesz mieć taki instagram, jak ja – walisz sobie foty samemu 😉

Jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo chodliwy zrobił się to produkt – na samym agito.pl znalazłem tego 79 sztuk! Działające na odległość i ręczne, ergnomiczne i toporne… wszystko. Ceny od 20 do nieco ponad 100 zł. Zresztą zobaczcie sami tutaj.

[linki blogowe] Nie pisałem nigdy nic o robieniu selfie, ale już o robieniu zdjęć dzieciom i wrzucaniu do internetu, tak. Zobaczcie wpis pt. —-> Musisz o tym wiedzieć, zanim wrzucisz zdjęcie dziecka do netu.

5

[5] Zestaw głośnomówiący

[dlaczego] W ogóle nie pytaj dlaczego. Chcesz, żeby Ci się mąż zabił odbierając w trakcie jazdy Twój siódmy telefon z informacją co tam jeszcze dorzucić do zakupów? Słuchaweczki? Co z tego, że ma słuchaweczki. Słuchaweczki mają to do siebie, że w najmniej odpowiedniej chwili zaplątują się wokół wajchy zmiany biegów i powodują jeszcze więcej komplikacji, niż brak wolnej ręki w czasie jazdy. Wiem, bo to przerabiałem. Aż wreszcie mój umiłowany Zespół kupił mi na urodziny takie coś jak wyżej, tylko że Samsunga (nigdzie nie mogę znaleźć). I co? I nagle okazuje się, że mogę traktować samochód jak budkę telefoniczną bez angażowania dłoni. Bardzo przydatne narzędzie. Proponuję Jabrę za niecałe 150 zł.

[linki blogowe] O zestawach głośnomówiących, ani o elektronice tu w ogóle nie piszę, ale w pewnym sensie nawiązaniem do tego prezentu jest mój wpis o jeżdżeniu komunikacją zbiorową. Poczytaj o tym Jak co miesiąc oszczędzam 10 534 zł?

Podsumowanie

5 fajnych prezentów dla męża. Można z nich zrobić pakiet, bo niektóre nie kosztują wiele. Cały pakiet maksymalnie wyniesie Cię jakieś 350 zł, więc jeśli możesz – to jest pole do drobnego szaleństwa 😉 Już niedługo poradnik na temat tego, co kupić Żonie. Będzie się działo 😉

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily