Jak być może wiecie, 6 października odbyła się kolejna edycja ćwierćmaratonu Biegnij Warszawo. Dla mnie niezapomniana, bo w niej biegłem. Dla Jasia Oczkowskiego.

Tak wyglądałem po biegu ;-)

Tak wyglądałem po biegu 😉

Gdy poznałem historię Jasia i jego rodzeństwa (polecam uwadze: www.TrojeDzieci.org), postanowiłem że wreszcie pora wrócić do zarzuconego po Monachium dobrego zwyczaju biegania i przy okazji zbiorę środki na leczenie najmłodszego z toruńskiej rodziny Oczkowskich.

A wiecie, dla mnie Toruń to wyjątkowe miasto, więc tym bardziej się spiąłem. Miałem zamiar przy okazji przetestować serwis fundraisingu eventowego, czyli www.DoMore.pl (link do mojego eventu: www.tnij.org/BiegneDlaJasia).

Co się udało?

Sam event na DoMore.pl przyniósł ledwie 10% zakładanej kwoty zbiórki, ale to bynajmniej nie oznacza, że nie zebraliśmy pieniędzy. Dzięki mojej aktywności i szumu wokół hasztaga #BiegneDlaJasia (poszukajcie na Twitterze i Instagramie), zainspirowałem żeńską ekipę wrocławską, której staraniem powstało wydarzenie towarzyszące, czyli Drużyna dla Jasia. Ma na facebooku nawet oddzielny fanpejdż (do zlajkowania tutaj) i zdążyła w międzyczasie nie tylko zebrać grupę biegaczy, którzy w swoim środowisku propagowali wspieranie leczenia małego Jasia, ale i zorganizować koncert na rzecz młodego Oczkowskiego, a teraz planuje uruchomienie dobroczynnej kawy we wrocławskich kawiarniach. Poczułę się influenserę 😉

Stąd też – i z problemów technicznych DoMore.pl, o których później – wynika to, że realnie mocno zbliżyliśmy się do zakładanych 10 000 zł zbiórki. Dlaczego mocno? Bo na pewne wyniki musimy poczekać, opiekująca się Jasiem Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą ma wielu podopiecznych i księgowanie wszystkich subkont zajmuje sporo czasu.

Podstawową jednak rzeczą która się udała, to kontynuacja mojej aktywności fizycznej, wzrost krzepy osobistej wsparty kalisteniką i oczywiście analogiczny wzrost obronności RP (tak, jestem w rezerwie, ale gdy trenuję to obronność jednak rośnie). Efekt liczbowy? Na Biegnij Warszawo czas 1:00:03:30 z wiązaniem sznurówek, a więc realnie poniżej godziny. Teraz planuję wystąpić w jakimś maratonie w 2014 r.

Co się nie udało?

Przede wszystkim zawiódł DoMore.pl (spoko, nasza Dobroczynnosc.com też ma wady). W czasie akcji serwis miał przynajmniej dwa kilkudniowe (!) pady, w czasie których nie wyświetlało się nic, nawet ładny komunikat o problemach technicznych. Null, zero. W tej sytuacji w pewnym momencie prosiliśmy Darczyńców o wpłaty bezpośrednio na subkonto Jasia, co oczywiście osłabiło dynamikę akcji, bo nie można było dziękować na bieżąco.

Nie zrażam się jednak i następną taką aktywność odpalę też w tym serwisie, ale proszę założycieli i ekipę prowadzącą o większą dbałość o użytkowników 🙂

Czytelników zaś proszę o bycie tuned, bo wszystko wskazuje na to, że zaraz dowiecie się ode mnie i moich kumpli co wspólnego ma bieganie z Różańcem. A więc: keep calm, stay tuned, and wpłać coś na leczenie Jasia.

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily