Podczas niedawnej podróży do Szwajcarii usłyszałem wiele anegdot na temat Szwajcarów i choć podobała mi się każda, to jedna szczególnie przykuła moją uwagę. Ta o różnicy między człowiekiem gór a człowiekiem z nizin. Posłuchajcie.

Towarzystwo Biznesowe Zuryskie

Jak być może wiecie, poleciałem ostatnio do Zurychu poprowadzić spotkanie otwarte, które ma doprowadzić do otwarcia Towarzystwa Biznesowego tamże, a zarazem wbicia naszej chorągiewki po raz pierwszy na szwajcarskiej ziemi. Miałem okazję odwiedzić to miasto po raz drugi, choć mocno przelotnie. W zasadzie poza lotniskiem, paroma restauracjami i osiedlem, na którym spałem – niewiele widziałem. Nie bardzo nawet wiem, czy z Zurychu widać góry.

Jednak – czy to mnie tak naprawdę obchodzi? Wierzę na słowo, że świat, który Pan Bóg stworzył jest piękny na całym świecie. Nie muszę patrzeć, mogę dzięki temu się skupić na robocie 😉

Człowiek gór

Po Zurychu wieczorową porą oprowadziło mnie znajome małżeństwo. Wspaniała gawęda sączyła się przez dobrych parę godzin, w zasadzie na każdy temat, dzięki czemu dowiedziałem się dlaczego Zwingli nie ma grobu (swoją drogą – wiecie dlaczego?). Dowiedziałem się też gdzie mieszka Tina Turner (tak, ona podobno wciąż żyje i ponoć planuje przebić samą Ninę Andrycz) oraz, że Hauptbahnhof jest prywatny (o zgrrrrrrrozo!).

Dowiedziałem się wiele o przyjazności, ale zarazem nieufności Szwajcarów, ich pragmatyzmie… i o specyficznym podejściu do ludzi z nizin. Posłuchajcie tej anegdoty tak, jak mi ją opowiedział mój przewodnik, nazwijmy go zwyczajowo Zdzisławem:

Gdy przyjechałem do Szwajcarii piętnaście lat temu, mój ówczesny szef spytał skąd jestem. Na wieść, że z Polski zareagował dość nietypowo. Powiedział:

– Z Polski? Czyli jesteś człowiekiem z nizin?

– Jak to z nizin?

– No, z nizin – u Was nie ma przecież prawdziwych gór. Wy, ludzie z nizin widzicie tylko szczegóły, ale brakuje Wam perspektywy. My – ludzie z gór – widzimy szeroki kontekst i szkoda nam czasu na szczegóły.

Dobre, co? 🙂

Strategia, głupcze!

Ten dialog przypomniał mi mój dawny wywiad z Mariuszem Boberem, wówczas prezesem Grupy Azoty. Mówiliśmy tam m.in. o strategii i taktyce oraz o różnicy między stylem dowodzenia Jagiełły i von Jungingena. Wygląda na to – w świetle tej anegdoty – że Jagiełło musiał być mentalnie człowiekiem gór, choć pochodził przecież z płaskiej jak stół Litwy 😉

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily