Jak być może wiecie – choć wielu wciąż uważa, że bajam w tym zakresie – jestem introwertykiem, czy raczej ambiwertykiem, który jakoś sobie radzi. Dlatego nic dziwnego, że drugiego dnia 23. Konferencji Wall Street w Karpaczu, na którą ściągnęło prawie 900 inwestorów indywidualnych z Polski i świata, wpadł mi do głowy pomysł na ten wpis.

Na czym polega problem

Problem z ambiwertykami w ogólności, a introwertykami w szczególności polega na tym, że ci pierwsi czasem nie cierpią networkingu, a ci drudzy w zasadzie nigdy nie cierpią networkingu. Kim jestem ja sam? Wydaje mi się, że tak jak napisałem w tytule – jestem ambiwertykiem, który jakoś sobie radzi, choć czasem mam wrażenie, że jednak bohaterskim introwertykiem. Nie ma to jednak znaczenia.

Skutek obu postaw jest taki, że konferencja, a już na pewno konferencja na 900 osób, taka jak 23. Konferencja Wall Street, którą zorganizowało Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych… jest po prostu dla osób tego typu męcząca psychicznie. Pół biedy, gdy wybrali się na takie wydarzenie w celach merytorycznych, czyli poznać COŚ (w znaczeniu: myśl, ideę, albo fakt), prawdziwa katastrofa jest jednak wtedy, gdy przyjechali na wydarzenie poznać KOGOŚ.

Żeby jednak nie było – jak widać poniżej – mnie czasem wychodzi:

Wtedy mamy do czynienia z dramatem i to o iście antycznym napięciu!

Zanim jednak dowiesz się jak sobie radzić z tym dramatem, rzuć jeszcze okiem na mój wpis sprzed jakiegoś czasu, w którym tłumaczę kim są ci wszyscy ekstrawertycy, introwertycy i ambiwertycy. Wpis nosi znamienny tytuł: Nienawidzisz networkingu?

Trzy złote rady

Kiedyś się dowiedziałem, że Boh trojcu ljubit’, dlatego nie inaczej będzie dziś i opowiem Wam o moich trzech metodach, które stosuję zawsze w sytuacji, gdy liczba interakcji zatrważa mojego wewnętrznego introwertyka.

RADA 1: Wybierz osoby, które chcesz poznać

Każde dobre wydarzenie publikuje nawet niedługo przed startem informację na temat tego, kto będzie mówcą nawet na najmniejszym panelu dyskusyjnym podczas eventu. Niektóre – choć w Polsce wciąż nieczęsto – publikują także listę uczestników wydarzenia, by ułatwić im poznanie się.

Pierwszą rzeczą, o którą zadbaj, to wybór konkretnych ludzi, których chcesz poznać z grona prelegentów. Niech ich nie będzie za dużo, niech ich nie będzie za mało – niech ich będzie w sam raz! I ten plan zrealizuj w 100%. Kogokolwiek poznasz dodatkowo – sam profit.

Mój cel na Wall Street 23 – zacieśnić relację z 3 osobami, które znam słabo i pogadać szerzej i na spokojnie z 2 osobami, które znam dobrze, ale nigdy nie mamy czasu na spokojną, systemową rozmowę.

Być może powiesz:

Co? Płacić kilka tysięcy złotych po to, by pogadać z 5 osobami? Maciusiu, czy Ciebie czasem nie poebao?

Otóż… nie 🙂 Nie zamierzam rozmawiać o drobnych rzeczach, więc nawet gdyby do rachunku dopisać zero, będę zadowolony*.

RADA 2: Jeśli trzeba, jedz sam

Nadchodzi przerwa obiadowa, jesteś zmęczony, chcesz w spokoju przekąsić kotlecika, popić kompocikiem, ale przed oczami staje Ci Keith Ferrazzi ze swoją książką pod wiele mówiącym tytułem Nigdy nie jedz sam… jednak prawda jest taka, że kiedy trzeba – jedz sam.

Brak kontaktu z ludźmi nadrobisz później w kuluarach, w które wjedziesz ze zdwojoną siłą dzięki naładowaniu baterii podczas samotnego posiłku.

Ja tak zrobiłem wczoraj podczas obiadu. W ciągu 3 minut dosiadło się do mnie 2 innych introwertyków i z jednym się nawet zapoznałem 😀 Śniadanie zorganizowałem już odważniej, umawiając się wieczorem z jednym kolegą na wspólnego jego jedzenie. Ukryliśmy się w jednym z zakątków wielkiej sali Hotelu Gołębiewski w Karpaczu i mieliśmy urokliwe 30 minut tylko dla siebie.

RADA 3: Zrób sobie przerwę

Zadbałeś o higienę networkingową podczas obiadu, jednak znów Twój detektor podpowiada problemy i zmęczenie interakcją z ludźmi? Nic prostszego – przejdź się do swojego pokoju (dlatego warto spać w miejscu, w którym odbywa się wydarzenie), idź na spacer wokół hotelu, albo gdziekolwiek indziej. Jedyny warunek – zrób to samotnie.

Gwarantuję, że nawet dwudziestominutowa samotna przechadzka odbuduje Twoje siły. Swoją drogą… jak sądzisz, dlaczego piszę tego posta w samym środku wielkiej konferencji? No właśnie… 😎

A jeśli już networkujesz…

Nie skupiajmy się jednak na samych zagrożeniach. Kiedyś będzie ten czas, w którym networkujesz na całego – poznajesz ludzi, dowcipkujesz, puszczasz oczko, a wizytówki grzeją się jak piece Huty Warszawa w jej najlepszych latach. Co wtedy? Jak to robić? Jak się odnaleźć na eventach?

Kochaniutka i kochaniutki, dobrze się składa, bo nagrawszy peeeeełne szkolenie o networkingu, wyabstrahowałem z niego tę właśnie część, która mówi o eventach… i możesz ją sobie prawie za darmo odsłuchać:

Moja przerwa dobiega końca, bo choć pierwotnie zaplanowałem dwa wpisy dla rozrywki… to czuję już, że siły mi wróciły i mogę wracać do tłumu! 🙂

*) oczywiście okazało się niechcący, że już teraz – w połowie wydarzenia – poznałem więcej osób 🙂

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily