Sobota. Chwila po godzinie 9:00 w Centrum Zielna. Wjeżdżam na VI piętro. W kularach tłumek eleganckich starszych panów, mimo iż do rejestracji jeszcze godzina, a do aukcji jeszcze dwie.

Na drugiej aukcji Bereska Numizmatyka nie mogło mnie zabraknąć z kilku względów. Po pierwsze – jako numizmatyka amatora. Nie mam wielkiej kolekcji, ale zacząłem ją kompletować jeszcze w przedszkolu i mam do niej sentyment. Po drugie – Bereska Numizmatyka to jedna z pierwszych kobiecych firm w Towarzystwach Biznesowych. Zresztą firma o pasjonującej historii, która zaczęła się od dziadka męża właścicielki. Kiedyś pewnie  opowiem. Po trzecie – do aukcji dołożyliśmy element dobroczynny. Dwie organizacje, z którymi współpracujemy w Gnyszka Fundraising Advisors, zostały beneficjentami aukcji.

Ja i Justyna Leszczyńska - Bereska, organizatorka aukcji

Ja i Justyna Leszczyńska – Bereska, organizatorka aukcji

Kuluary się zagęszczają. Idą w ruch ciastka, ekspresy do kawy zaczynają buczeć i bulgotać. Ruch staje się coraz większy. Niektórzy zajęli już swoje miejsca w salce konferencyjnej, w której odbędzie się aukcja, inni dopiero się rejestrują, ale najwięcej osób i tak dyskutuje o monetach i innych numizmatach w holu. Tłumek mocno się spluralizował. Do starszych eleganckich panów dołączyło kilku nowocześnie eleganckich gołowąsów. Dyskusje na temat techniki wybijania krajcarów za panowania króla takiego-a-takiego trwały w najlepsze! Pojawiły się też panie – głównie starsze, koleżanki wspomnianych już panów, prawdopodobnie z jednego koła Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego. Po czym poznałem? A jak inaczej interpretować rozmowy na temat tego, kto ze znajomych numizmatyków umarł od ostatniego spotkania… Powiało chłodem, ale jak widać po uczestnikach, także młodzi garną się do numizmatyki. Mówiąc szczerze, sam się zdziwiłem, bo najmłodszy amator aukcji na oko był jeszcze studentem.

Do zlicytowania mieliśmy blisko 100 przedmiotów, z których część wzięli sobie na cel numizmatycy nieobecni na sali, zgłaszając przed nią swoje ceny maksymalne. To się nazywa poczta, moi mili. Szło nam szybko, licytowaliśmy z Justyną Leszczyńską – Bereską po 10 przedmiotów naprzemiennie. To była prawdziwa podróż w czasie i po świecie. Od talarów bitych w XVIII wieku, po najnowsze emisje z okazji pielgrzymek św. Jana Pawła II. Od przedwojennych akcji i obligacji, po znaczki poczt obozowych z czasów II wojny światowej. Choć licytować trzeba było sprawnie, by aukcja nie zajęła całego dnia (to nie takie tempo jak na Nocy Wolności, oj nieee…), to jednak ciężko było nie myśleć o tym przez czyje ręce przeszły te wszystkie przedmioty, jakich wydarzeń były świadkiem, czyje krew i pot na nie kapały.

Ten wpis nawet w 5% nie oddaje wyjątkowości atmosfery tamtej aukcji i numizmatyki jako takiej, do której tym wydarzeniem po wielu latach wróciłem, ale co poradzić. Obiecałem opisać, więc opisuję.

Dzięki pasji licytantów do kas organizacji dobroczynnych wpadło ponad 500 zł, a najciekawszym przedmiotem była ponadtrzykilogramowa srebrna moneta z Antypodów wybita na cześć Jana Pawła II na początku XXI wieku. 3 kg srebra, wyobrażacie to sobie?

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily