Kazik Staszewski śpiewał: W szkole, jak to w szkole – raz lepiej, raz gorzej. Podobnie i w mojej Wojnie 2014, zaczęły się wstrząsy. Poczytajcie.

Zacznijmy od czasu

Nie wiem, czy zauważyliście, ale… nie zamieściłem sprawozdania z maja! Szok i niedowierzanie? Nie. Po prostu nie zdążyłem w ferworze początku czerwca, a gdy już była na to pora, pojechałem na wakacje. Pomyślałem sobie jednak, że dobrze Wam zrobi, gdy odpoczniecie nieco, dlatego dziś publikuję sprawozdanie z wszystkich frontów z dwóch miesięcy.

Front I – sport

Najpierw, jak zwykle, przypomnijmy genezę tego frontu. W ostatnich dwóch miesiącach radziłem sobie tak:

Front I w pierwszym półroczu

Front I w pierwszym półroczu

W maju było kiepsko. Wynik 71% dni aktywnych w ciągu miesiąca, to tylko niecałe 5 p.p. powyżej celu, jakim jest min. 66% dni aktywnych i o 8 p.p. gorzej, niż w kwietniu. Owszem, to lepiej niż w minimum wyznaczonym w marcu, ale jednak zaczynało się szorowanie po dnie. W czerwcu udało się ten trend odwrócić tylko i wyłącznie dzięki wyjazdowi do Ustki, co co widać po kalendarzu. Odkąd 14 czerwca wyjechaliśmy, statystyki poprawiły się znacząco.  Teraz wyzwaniem będzie utrzymanie tempa w lipcu, szczególnie w kontekście zbliżającego się BMW Półmaratonu Praskiego w sierpniu, w którym – wciąż jeszcze – zamierzam startować.

Z osiągnięć biegowych na tym froncie mam za sobą pobicie rekordu dystansu i prędkości, więc z formą źle nie jest. Pytanie tylko, czy uda się wypracować wytrzymałość do terminu półmaratonu. Oj, ciężko jest być aktywnym ojcem i przedsiębiorcą równocześnie…

Front II – lektura duchowa

Całkowita padaka. Popatrzcie:

II Front w pierwszym półroczu

II Front w pierwszym półroczu

Maj i czerwiec to istna padaka. W maju, który miał być odbiciem, zaliczyłem dno (15 dni bez opóźnionej lektury), ale wybiłem to denko już w czerwcu ustanawiając niechlubny rekord 9 dni z 30 (30%). Oczywiście nie ma co płakać, bo porażką jest ten wskaźnik na poziomie 0%, ale warto zanalizować przyczyny porażki.

Po pierwsze – majowe i czerwcowe wyjazdy dały mi sporo w kość w tym zakresie. Powroty w nocy, by jednak spędzić noc z Żoną, zamiast spać w hotelu, jednak mnie złamały i z lektury późną nocą rezygnowałem.

Po drugie – w czerwcu, na wakacjach miałem szansę odrobić zaległości i nie zrobić nowych, co nawet zacząłem… jednak tak się złożyło, że spotkałem nad morzem dobrego kumpla, z którym spędzałem czas przeznaczony na lekturę. Na swoją obronę dodam tylko, że poniekąd tematyka naszych fascynujących rozmów się broni i od biedy mógłbym sobie lekturę duchową zaliczyć, ale lewicowcem nie jestem i trzymam się jasnych definicji określonych na początku (badum ptssss!), czyli we wpisie inicjującym ten front.

Na tapecie teraz Pismo Święte, które niebawem się skończy.

Front III – finanse

Na trzecim, finansowym froncie, trwa test portfeli. Nie było tak spektakularnie jak miesiąc temu, ale i tak warto zobaczyć jak idzie:

tp_201407

stopy zwrotu w okresie od 1.04.2014 do 1.07.2014

Stopy zwrotu liczbowo przezentują się tak:

  • A: +11,20 % (zm. mies. +1,70 p.p.)
  • B: -6,20 % (zm. mies. -1,40 p.p.)
  • C: +1,20 % (zm. mies. –0,20 p.p.)
  • benchmark: +2,01% (zm. mies. -0,32 p.p.)

Portfel A, kontynuuje swój marsz na północ, choć w mniejszym tempie, niż w maju. Wciąż jest sporo lepszy niż benchmark, jakim jest WIG. Na początku lipca wprowadziłem w nim zmiany, choć zaangażowanie w Indiach wciąż jest kontynuowane, to pojawiła się też Europa. Los akcji indyjskich w portfelu teraz się waży, być może naruszymy stop lossa i trzeba będzie stamtąd uciekać.

Portfel B, zarządzany analogicznie przez grupę z Krakowa wciąż jest zarówno najgorszy jeśli chodzi o stopę zwrotu w badanym okresie, jak i poniżej benchmarku. Ciekawe, czy doradcy się obudzą 🙂

Mechanicznie zarządany portfel C o sztywnym składzie – pogorszył delikatnie stopę zwrotu z zeszłego miesiąca, ale zrobił to lepiej niż benchmark, który znacząco pobił. Kolejny miesiąc z rzędu sprawdza się teza, że timing nie zawsze jest sposobem na bicie benchmarku.

No o to by było na tyle 😉

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily