Nie samymi nanopsikaczami człowiek żyje. Skończył się ostatnio lipiec, więc najwyższa pora pokazać co tam się osiągnęło w ramach Wojny 2014. Ogłaszam więc raport za lipiec. Zobaczcie jak mi szło.

Front nr 1 – sport

Front ogłoszony we wpisie o gen. Pattonie.

Bieżący stan tabelki:

Front I w kolejnym miesiącu

Front I w kolejnym miesiącu

oraz nowy sposób ilustracji aktywności, czyli wykres procentowego udziału dni aktywnych w stosunku do wszystkich dni tygodnia z pokazaniem stanu z r. 2013 i ustalonego minimum:

Wyniki_WOJNA2014_sport_201407-1

I Front na przestrzeni lat vs. pożądane minimum

Komentarz:

Lipiec kolejnym dość udanym miesiącem, mimo że nie udało się pobić rekordu styczniowego. Aktywność zanotowałem na poziomie 81% dni aktywnych w miesiącu wobec 66% celu (przebicie o 23% celu). Z negatywnych zjawisk, które obserwowałem, to upały, które trochę wyłączyły mnie z treningów biegowych (wznowiłem je dopiero parę dni temu), przez co chyba rozstanę się z myślą o starcie w BMW Półmaratonie Warszawskim. Jest za późno, by dobrze się przygotować, a koniunktury na dobre przygotowanie nie ma ze względu na złe samopoczucie Oleńki związane z końcówką ciąży. Cóż, są sprawy ważne i ważniejsze.

Te braki zwyczajowo rekompensuję kalisteniką, aczkolwiek na razie bez zwiększania liczby powtórzeń od około miesiąca.

Za drugą porażkę można uznać brak redukcji wagi, który początkowo zakładałem. Do końca roku jeszcze jest chwilka, a okres po narodzinach Antka pewnie będzie sprzyjał redukcji masy 😉

Front nr 2 – duchowość

Fron ogłoszony we wpisie o spowiedniku.

Szorowania po dnie ciąg dalszy, choć sygnały wybicia są. Tabelka wygląda tak:

II Front w kolejnym miesiącu

II Front w kolejnym miesiącu

Jak widać, w lipcu miałem 11 dni nieopóźnionej lektury duchowej, wobec 9 w czerwcu. Marne pocieszenie, jeśli wziąć pod uwagę ponad 20-dniowe wyniki wcześniej. To, co pojawiło się dobrego prócz odbicia, to nadrobienie zaległości z poprzednich miesięcy. Problemem oczywiście jest czas kurczący się tym szybciej, im bliżej zostało do porodu na początku września.

Jestem już na Ewangelii św. Jana, jeśli chodzi o punkt dojścia. Jako support dla Pisma Świętego, to najczęściej wybieram Kuźnię, św. Josemarii.

Front nr 3 – finanse

Tego frontu formalnie nie ogłosiłem, ale zasady pomiaru postępów na nim opisałem we wpisie o giełdzie.

Po raz pierwszy od początku testu portfeli, zanotowaliśmy szerokie spadki. Zobaczcie:

Test portfeli po lipcu 2014

Test portfeli po lipcu 2014

Wyniki są następujące, jeśli chodzi o stopy zwrotu w badanym okresie (od 16.04.2014):

  • A: +8,60 % (zm. mies. -2,6 p.p.)
  • B: -9,40 % (zm. mies. -3,20 p.p.)
  • C: -0,73 % (zm. mies. -1,93 p.p.)
  • benchmark: -1,72% (zm. mies. -3,73 p.p.)

Po pierwsze – wszystkie portfele zanotowały spadek stopy zwrotu.

Po drugie – wszystkie portfele były lepsze w tym miesiącu, niż benchmark (WIG)! Nieźle 🙂 Fachowo to się nazywa dodatnia alfa.

Portfel A – zmieniłem jego skład pod koniec miesiąca, bo sytuacja w Indiach i Japonii przestała być dynamicznie wzrostowa. Zamiast tego obecnie jestem obecny w Chinach, Turcji, trochę mimo wszystko w Indiach, oraz mam obligacje europejskich przedsiębiorstw. Polityka wzrostom nie sprzyja, ale patrzymy na rozwój sytuacji.

Portfel B – niestety kontynuuje marsz na południe, czyli spadki. Zastanawiam się, czy na rocznicę otwarcia polisy nie podziękować zarządzającym z Krakowa. Po dobrym okresie w pierwszym kwartale swojej działalności, wciąż nie mogą się otrząsnąć.

Portfel C – co ciekawe, stracił w licpu… najmniej! 🙂 Wyobraźcie sobie – zero timingu, zero zmieniania orientacji rynkowej, przyklejony do polskich akcji i obligacji, najlepiej pokonał rynek. Kolejny argument za tym, by nie zawracać sobie głowy aktywnym zarządzaniem? Jeśli porównamy całkowitą stopę zwrotu, to nie (w porównaniu z portfelem A), choć lipiec jest pierwszym miesiącem, w którym po raz pierwszy jego długoterminowa stopa zwrotu przebiła benchmark.

Cel na sierpień – utrzymanie pozycji pomimo zawieruchy wojenno-politycznej.

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily