Skip to main content

30 grudnia 2019

[sprytny myk] Jak mieć za free 3 000 zł na dwa miesiące, by uniknąć twardego lądowania budżetu po Świętach

Nie wiem za bardzo jak to jest ze zwyczajami zakupowymi Polaków, jednak intuicja podpowiada mi, że wydajemy rekordowe pieniądze w zasadzie na wszystko – od zwyczajnych zakupów, po darowizny na zbożne cele – właśnie w grudniu. Możliwe więc – logicznie rzecz ujmując – że w styczniu wielu cierpi na...

[sprytny myk] Jak mieć za free 3 000 zł na dwa miesiące, by uniknąć twardego lądowania budżetu po Świętach

Nie wiem za bardzo jak to jest ze zwyczajami zakupowymi Polaków, jednak intuicja podpowiada mi, że wydajemy rekordowe pieniądze w zasadzie na wszystko – od zwyczajnych zakupów, po darowizny na zbożne cele – właśnie w grudniu. Możliwe więc – logicznie rzecz ujmując – że w styczniu wielu cierpi na syndrom przednówka, tym bardziej, że wydatkom sprzyja też okres między Sylwestrem a Świętem Trzech Króli, a już w lutym czekają nas ferie. Gdy o tym myślałem, przypomniała mi się jedna informacja, którą sprzedał mi kiedyś znajomy spec od finansów.

Rynek pożyczek w Polsce

Ostatnie chyba paręnaście lat to dynamiczny rozwój rynku pożyczek. Wiem o tym dość dobrze, bo jeden z moich kolegów pomagał wielu firmom z tego sektora budować własne systemy oceny wiarygodności pożyczkodawcy :-) Zaczęło się chyba od Providenta, który – trochę jak Amway w przypadku MLMów – przetarł drogę wszystkim i zebrał przy okazji trochę batów, biorąc na siebie (słusznie albo i nie) odium bycia personalizacją wszystkich patologii branży, szczególnie w pierwszym etapie jej istnienia.

Po drodze pojawiły się też pożyczki społecznościowe – pamiętam jak startował kokos.pl, gdy ja startowałem z blogiem… co ciekawe, właśnie sprawdziłem – nie działa już w tym modelu, który obrał na początku.

Tak, czy inaczej – zewsząd docierały i docierają słuchy o tym, że mikropożyczki, czy pożyczki pozabankowe, to wyjatkowy sektor w Polsce – wyjątkowo silny nawet na tle innych krajów europejskich. W sumie to nigdy nie wiedziałem, czy to źle czy dobrze – bo w sumie pożyczanie sobie pieniędzy to dość naturalna rzecz i niby dlaczego ma być monopolizowana przez banki, z drugiej – być może to jakoś źle świadczy o zwyczajach zakupowych, albo braku zwyczajów oszczędnościowych u Polaków?

Podobno wraz z pojawieniem się programu 500+, popularność pożyczek mocno spadła, a niektóre firmy z tego rynku – bo w pewnym momencie otwierało się ich po kilka kwartalnie – zaczyna mieć problemy.

1 000 zł za free?

Drugi mój kolega z kolei pracował w dziale PR-u Vivusa i od niego miałem zawsze insajty odnośnie innowacyjności tej branży, która powoli zaczynała inspirować banki. No bo jednak stworzenie systemów weryfikacji kontrahenta, które potrafią działać w ciągu 5 minut i dostarczać gotówkę na rachunek w ciągu kwadransa to nie jest standrad, który ospałe banki kiedykolwiek by sobie wyznaczyły. Mile mnie to zaskoczyło, bo zawsze postrzegałem firmy pożyczkowe raczej jak lombardy, których nigdy nie brakowało w Pruszkowie, w którym spędziłem pierwsze lata życia ;-)

Abstrahując jednak od innowacji i automatyzowania wspomnianych systemów, wysokie stopy oprocentowania (od kilkuset do kilkunastu tysięcy procent w skali roku) to raczej konieczność w tej branży – bo po prostu większy niż zwykle odsetek pożyczkobiorców nie jest w stanie spłacić swojego zobowiązania. No i szybkość i łatwość wzięcia pożyczki okupujemy jej ceną. Wygoda i czas za oprocentowanie. Fair deal – szczególnie od czasu wprowadzenia regulacji, która zobowiązuje instytucje pożyczkowe do podawania RRSO ;-)

Tym bardziej byłem zaskoczony, gdy Vivus wprowadził mechanizm – chyba iście Goldrattowska propozycja nie do odrzucenia – 1 000 zł za 0% rocznie na miesiąc. Innymi słowy – jeśli brałeś pożyczkę w Vivusie po raz pierwszy, to przysługiwał Ci 1 000 zł przez miesiąc z zerowym oprocentowaniem. Marketingowo rzeczywiście fajne i co ciekawe – jak wiem od kolegi – zwracalność tego tysiaka była bardzo przyzwoita.

I o tym sobie pomyślałem – żeby Wam o tym opowiedzieć – gdy myślałem sobie o tym styczniowym przednówku, który może dotykać wielu :-) W tym celu wszedłem sobie na stronę Vivusa, a tam…

…Zielony Święty Mikołaj

Nie wiem, czy to oferta limitowana czasowo, na co może wskazywać design nawiązujący do Świąt, czy też nieograniczona w czasie, bo darmowe pieniądze na jakiś czas okazały się skutecznym mechanizmem rekrutacji klientów… ale obecnie Vivus daje – UWAGA – do 3 000 zł na 2 miesiące za 0% :-)

Zresztą popatrz:

Kalkulatorek z prawej strony bardzo ułatwia sprawdzenie, czy nie ma żadnych ukrytych opłat

Powiem Wam, że nawet mnie korci, by taką pożyczkę wziąć i sprawdzić czy to faktycznie prawda :-D

Po co? Łojej, nawet po to, by sobie otworzyć lokatę na 2 miesiące :-D Jedna pożyczka dla mnie, druga dla Żony i z odsetek może nawet starczyć na dwie gazety ;-) Bardziej niż śmiechowy zysk, który pewnie nie pokryje czasu, który poświęcę na wzięcie pożyczki (choć pamiętam, że ten akurat dostawca deklaruje błyskawiczność procesu) – fascynuje mnie jak to rzeczywiście działa.

Bo rzeczywiście dla rodziny, która ma pewność przychodów, ale z jakichś względów musiała ponieść większe nakłady z okazji Świąt, Sylwestra i

Uwaga, uwaga

I teraz żeby była jasność – ostatnią rzeczą, do której zachęcam jest zadłużanie się :-) A najostatniejszą z ostatnich jest zadłużanie się na złych warunkach, a chwilówki raczej nie należą do tych rodzajów finansowania, które są opłacalne.

Jeśli jednak ktoś proponuje darmowy kredyt, to jeśli tylko masz pomysł na to co z nim zrobić bez ryzyka – myślę, że warto :-)

Bądź ninją :-) Finansowym ninją

Kiedyś pisałem o tym, dlaczego samo oszczędzanie to nie jest przepis na sukces:

I cały czas tak uważam :-) Jednak ostatnia lektura Śladami Warrena Buffetta, genialnej książki Przemka Gerschmanna i Tomka Jaroszka, uświadomiła mi, że oszczędzanie to jedna z pierwszych dróg, która może człowieka zaprowadzić do inwestowania. A tak przynajmniej było w przypadku Warrena – ikony inwestowania ;-)

Dlatego tak – to bardzo możliwe, że jeśli nie jesteś finansowym ninją z urodzenia, to musisz nim się stać z nauki – od takich magików jak Marcin Iwuć, czy Michał Szafrański, autor Finansowego Ninjy właśnie.

Post scriptum

Tematyka stricte finansowa nie gości zbyt często w tej odsłonie mojego bloga (kto pamięta czasy blogspota, ten wie, że kiedyś bywało inaczej) – odnoszę jednak wrażenie, że w 2020 r. będzie inaczej :-) Choć oczywiście poza wspomnianym wyżej wpisem na temat oszczędzanie vs. inwestowanie pisałem na przykład o kredytach hipotecznych we wpisie, w którym zebrałem też do kupy Wasze doświadczenia na ten temat:

Udostępnij