Choć mój staż małżeński to dopiero raptem 10 lat, często bywam pytany o to jak budować trwałe i szczęśliwe małżeństwo. Nie inaczej było podczas ostatniej sesji pytań i odpowiedzi na moim kanale na YT. I w sumie to nie wiem, czy moja odpowiedź była satysfakcjonująca dla zadającego pytanie… ale jak tak teraz jej słucham, to chyba nie była najgorsza.

Jak się poznaliśmy z Oleńką

Rok 2004, upalne lato w Płocku. W kompleksie płockiej Jagiellonki (jednego ze starszych liceów w Polsce) odbywa się obóz językowy języka niemieckiego organizowany przez UNESCO, Instytut Goethego i Ministerstwo Edukacji Narodowej. Chwilę po przyjeździe wraz z Rodzicami, szukając recepcji w bursie tegoż liceum, gdzie byliśmy zakwaterowani – minąłem ławeczkę przed wejściem.

Na ławeczce siedziały trzy dziewczyny, a wokół nich kłębił się tłum kawalerów. Wśród nich posiadaczka najpiękniejszych łydek na świecie. Od razu wpadła mi w oko. Wiedziałem, że musi być moją żoną. 3 tygodnie w Płocku mnie tylko w tym utwierdziły. Zresztą już na drugi dzień, tj. w niedzielę, oboje wiedzieliśmy, że to dobry wybór. Nie dość, że oboje byliśmy w grupie tych, którzy wybrali się na Mszę do pobliskiego kościoła, to jeszcze przystąpiliśmy do Komunii. W ten sposób historia zatoczyła koło, bo w podobny sposób moi Rodzice wpadli sobie w oko 🙂

Jak mi się udało poznać blond piękność z najpiękniejszymi nogami świata? O tym – wbrew pozorom – pisałem w swojej książce o networkingu, która nie jest podręcznikiem na temat tego jak budować trwałe i szczęśliwe małżeństwo… choć może pomóc 😀

Narzeczeństwo – droga do trwałego i szczęśliwego małżeństwa

It escalated quickly. Już w Płocku wiedzieliśmy, że mamy się ku sobie. Miesiąc później, gdy odwiedziłem Oleńkę we Wrocławiu, powiedzieliśmy sobie wstępne tak 🙂 Od sierpnia 2004 r. zaczęły się moje regularne, comiesięczne wizyty we Wrocławiu i coraz większa miłość do Polskich Kolei Państwowych, które aż do 2010 roku, gdy się pobraliśmy, służyły mi za środek lokomocji do ukochanej. Do dziś dobrze mi się kojarzą, szczególnie gdy jadę na Dolny Śląsk!

Pierwszy wspólny wyjazd czekał nas już w grudniu 2004 – do Zakopanego. Jak Pan Bóg przykazał mieliśmy dwa osobne pokoje, a atmosfera późnego Gomułki w Domu Wczasowym Funduszu Wczasów Pracowniczych MANRU 1, była niesamowita (w szczególności ubikacja, w której przymarzało się do deski i czajnik elektryczny przykuty łańcuchem do ściany) 🙂

Kolejna eskapada, to Szklarska Poręba w 2005 roku, gdzie nie było opcji wzięcia dwóch pokojów na kwaterze, więc zaryzykowaliśmy dwa łóżka. Wprawdzie – jak to mawia mój były proboszcz – krew nie woda, majtki nie pokrzywy, ale skarb w glinianych naczyniach udało się bez większych problemów dowieźć aż do ślubu 🙂 Najśmieszniejsze było to, gdy na kwaterze wywaliło korki, właścicielka uznała że to nasza wina i nie dała się przekonać, że to niemożliwe, bo właśnie odmawialiśmy brewiarz 😀

Dlaczego wspominam o Szklarskiej A.D. 2005? Bo tam się zaręczyliśmy 🙂 Dlaczego aż tyle czasu narzeczeństwa i to na odległość? Bo uznaliśmy, że dobrze będzie, by Oleńka skończyła studia tam, gdzie zaczęła, czyli we Wrocławiu.

Małżeństwo co zrobić by było trwałe i szczęśliwe

No dobrze, jesteśmy po kilku cudownych latach małżeństwa w sierpniu 2010 roku, który przygotowywała nasza ślubna strona internetowa i co teraz mam do powiedzenia na temat budowania trwałego i szczęśliwego małżeństwa? Wtedy dopiero mam plany, ale dziś, czyli w grudniu 2020 roku, gdy na pokładzie – oprócz nas – jest jeszcze trójka arcywyjątkowych małych Gnyszków… do powiedzenia mam mniej więcej tyle, co na ostatnich odcinku #ASKGnyszka:

Recepta być może skrótowa… ale wierzę, że coś z niej dla siebie wyciągniecie 🙂

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily