Skip to main content

12 lutego 2016

Za co jestem wdzięczny Januszowi Palikotowi?

Zaskakujące, prawda? Czy Januszowi Palikotowi można być za cokolwiek wdzięcznym? No więc… ja mam za co dziękować. Uświadomiłem sobie to po debacie w Teatrze Polskim na temat pieniędzy, która nosiła tytuł: Money makes the world running, na której wystąpiłem obok Piotra Ikonowicza, wspomnianego już Janusza Palikota...

Za co jestem wdzięczny Januszowi Palikotowi?

Zaskakujące, prawda? Czy Januszowi Palikotowi można być za cokolwiek wdzięcznym? No więc… ja mam za co dziękować.

Uświadomiłem sobie to po debacie w Teatrze Polskim na temat pieniędzy, która nosiła tytuł: Money makes the world running, na której wystąpiłem obok Piotra Ikonowicza, wspomnianego już Janusza Palikota i Filipa Bajona, który reżyserował Dożywocie Fredry, które stało się pretekstem do zorganizowania debaty. Debaty – wydaje mi się – jednak zaskakującej zarówno dla widowni, jak i dyskutantów. Wspomnę tylko, że taki np. Piotr Ikonowicz musiał stanąć w obronie Papieża Franciszka… ;-)

mat. prasowe

mat. prasowe

No, ale wróćmy do Janusza Palikota. W pewnym sensie można powiedzieć, że zmienił moje życie. Dlaczego zmienił?

To było w okolicach 2005 albo 2006 roku, gdy Benedykt XVI przyleciał z pielgrzymką do Polski, a Janusz Palikot wydawał Ozon. Z okazji pielgrzymki, ówczesna redakcja postanowiła wydać dodatek pt. Fitness duchowy, który był zbiorem informacji na temat terminów rekolekcji w ciągu nadchodzących wakacji. Nie dość, że Ozon prenumerowałem, to wspomniany dodatek wprost pochłonąłem, wybierając z niego… rekolekcje w Dworku.

Tak, tak. Januszowi Palikotowi zawdzięczam poznanie Opus Dei. Dziękuję.

I z tej wdzięczności postanowiłem po debacie, że na firmowym Aniele Pańskim dołożymy stałą intencję modlitwy za wyżej wspomnianego. Dołączycie się? :-)

P.S. Gdybyście sami chcieli Dzieło trochę poznać, to polecam całą kategorię na ten temat u Pawła Królaka w księgarni.

Udostępnij