Historia tej relacji jest jak jakiś dobry harlequin, albo nie wiem co może jeszcze. Mnóstwo zwrotów akcji. Długa rozbiegówka. Wreszcie happy end i odprężenie… a po nim — gaz do dechy i znów gonitwa! Dzisiejsza, niedzielna wizyta w Etno Café przy Politechnice Warszawskiej skłoniła mnie do napisania tego wpisu, który wpadł mi do głowy w zeszły piątek we Wrocławiu. Gdzie? W Etno Café Wrocław 101 przy Dworcu Głównym. Sorry. Nic nie poradzisz na miłość 😉

Wprowadzonko do wstępiku

Wszyscy wiedzą o mojej miłości do Green Caffè Nero (szczególnie mojego ulubionego lokalu), Cherubinowego Wędrowca, czy usteckiej Herbaciarni i Galerii, o których wszystkich pisałem w pamiętnym wpisie pt. [Śladami Gnyszki] Te pięć kawiarni musisz poznać. Od pewnego czasu jednak moją miłość zaskarbia sobie Etno Café.

Po raz pierwszy o tej ekipie usłyszałem od znajomego doradcy finansowego, który opowiadał mi o niezwykłym polskim koncepcie kawowym, który ma zamiar podbić rynek opanowany przez Starbunia i Costę, szukając w tym celu inwestorów. Podszedłem do tematu z dystansem, zakładając, że nic nowego w tym segmencie nie da się wymyślić, a jeśli się da, to musi to być coś tak czerstwego jak pancerzyk turkucia podjadka albo mdłego jak ciało stułbi płowej.

Później jednak okazało się, że założyciela Etno zna jeden mój znajomy… i ten założyciel Etno to w ogóle mnie zna, śledzi Towarzystwa i nawet ma z nimi lekkie związki. Tak się poznaliśmy z Łukaszem Mrowińskim, później Łukasz opowiadał o kawie na I Kongresie Patriotyzmu Ekonomicznego, potem spędziliśmy upojny tydzień w Rzymie, a moja miłość do Etno rozkwitła w styczniu, gdy spotkaliśmy się we wrocławskiej kawiarni obok dworca i napiłem się przelewu… Od tego czasu mogę powiedzieć o uczuciu jedno: it escalated quickly!

Powód 1: Polski Ślad

Zacznijmy od tego, że pijąc kawę od chłopaków i dziewczyn z Etno Café, wspierasz polską gospodarkę i zostawiasz polski ślad w gospodarce, co poświadcza certyfikat Polski Ślad. To zarazem jedyna sieciówka, która go ma i prawdopodobnie jedyna, która spełnia nasze wymagania. Super, co? W zasadzie na tym etapie można skończyć czytać tekst i lecieć po kawę do najbliższej ekspozytury Etno 😉 Zresztą popatrzcie jak wręczałem Łukaszowi Mrowińskiemu certyfikat na I Kongresie Patriotyzmu Ekonomicznego:

Powód 2: Linia i baza

Drugi powód, dla którego lubię Etno Café, to po prostu fakt, że wspomniany wyżej CEO, szef wszystkich szefów i kawiarz wszystkich kawiarzów, Łukasz Mrowiński, jest po prostu fajnym gościem, który na wiele spraw patrzy podobnie jak ja. Byliśmy razem w Rzymie, razem dyskutowaliśmy o patriotyzmie ekonomicznym. Wysoki poziom gnyszkizmu.

Powód 3: Palarnia

Bardzo fajnym aspektem Etno Café jest to, że mają własną palarnię. To dla tych, których już język świerzbił, by pośmieszkować na temat tego, jakiż to certyfikat patriotyzmu ekonomicznego może mieć sieć kawiarni, skoro przecież kawowce nie rosną w Polsce, a Polska hue hue hue nie ma przecież kolonii.

Pominę już płaskość takiego rozumowania, którą omawiałem we wpisie pt. Parę pytań o patriotyzm ekonomiczny, które musisz sobie zadać. Kto nie czytał, a takie pytanie nasuwało mu się na usta, niechaj przeczyta i zamilknie na wieki 🙂

Powód 4: Dyzajn

Jeśli Starbucks i Costa Coffee mają banalne wnętrza, Green Caffè Nero z kolei bardziej wysublimowane i klasyczne, to Etno Café może poszczycić się palmą pierwszeństwa na polu dizajnerskości wnętrz. Jeśli ktoś jest architektem, to wie, o czym mogę myśleć. Jeśli ktoś nie jest, ale pasjonuje go sztuka — też wie. Jeśli ktoś nie ma pojęcia, o czym mówię, to niech po prostu pójdzie do najbliższego Etno — zobaczy tam jeśli nie ściany z betonu architektonicznego, to udające taką formę, do tego genialne klosze filcowe, które udają coś mocniejszego, fajne użycie metalu, genialne kafelki w toaletach… a to nie wszystko!

Podoba mi się, to że Etno estetycznie jest dopieszczone od fartuchów obsługi, przez serwetki dla gości, szyld w stylu retro, aż po rzeczone kafelki w toalecie. Uczta dla architekta.

Powód 5: Jedzenieeee

Jeśli w Starbuniu i Coście zjesz trochę plastikowego jedzenia, które — Bogu dzięki — coraz bardziej przypomina jedzenie domowe, a w Green Caffè Nero z kolei jesteś już prawie jak w domu (dzięki świetnym kanapkom i podgrzewanym tartom), to w Etno Café poczujesz się jak u siebie na chacie. Zrobią Ci na miejscu jajecznicę na boczku albo szczypiorku (jedynym mankamentem jest to, że podają za dużo masła, a za mało bułki), szakszukę (gotowane warzywa z jajkiem), czy wreszcie placki z łososiem albo na słodko. To jest moim zdaniem jedna z największych przewag Etno — i zarazem fakt, dla którego można tam spędzić cały dzień, nie musząc nigdzie wychodzić po obiad. Spójrzcie w te jajeczka:

Powód 6: Kawa na zylion sposobów

Najważniejsza w kawiarni jest kawa. I tu jest dobry nius dla kawoszy. W większości lokali Etno można się napić kawy przyrządzonej w różny sposób. Od przelewów z dripa, przez aeropress, chemex, zwykły przelew, na ekspresie ciśnieniowym kończąc. Zaś dzięki bieżącemu dostępowi do ziarna z własnej palarni można zlecić do przyrządzenia kawę dowolnego prawie pochodzenia. Nic tylko siedzieć cały dzień i poznawać smaki z całego świata.

Powód 7: Cold Brew

Jest i Cold Brew Coffee. To kawa macerowana na zimno — wynalazek dla mnie w ciągu najbliższego dziesięciolecia nieakceptowalny smakowo (do przelewu dojrzewałem 10 lat)… Jednak to, co wymaga podkreślenia, to fakt, iż chłopaki z Etno postawili za duży pieniądz jedyną w Polsce linię do produkcji cold brew, tak jak to powinno się robić, a więc z użyciem ciekłego azotu. W chwili, gdy to piszę, rynek cold brew wciąż wygląda tak: Cold Brew Coffee z Etno Café, długo długo nic i udawacze innych sieci, które zaczęły naśladować ekipę Łukasza. Nieźle, co?

Powód 8: Towarzystwa Biznesowe

Kolejnym powodem, dla którego uwielbiam Etno, jest fakt, iż 20 kwietnia Łukasza Mrowińskiego oficjalnie przyjmę w szeregi Członków naszej organizacji poprzez Klub Towarzystw Biznesowych. Najwyższa pora 🙂

Powód 9: Czyszczenie butów

Nigdzie indziej niż w hotelu nie spotkałem w toalecie dla gości pudełka z przyborami do… czyszczenia butów. Tak, nie przesłyszeliście się, a mnie to zaimponowało. Nie tylko dlatego, że od 5 lat staram się zapamiętać, żeby kupić nową pastę, bo poprzednia zaschła, ale także dlatego, że wiem co to znaczy się oblać albo upaprać przed ważnym spotkaniem. Nie wiem, kto w Etno to wymyślił, ale miał rację i zarazem dobry pomysł. Brawo.

Powód 10: Powerbanki!

Na koniec największy smaczek, którego czuję się przypadkowym ojcem. Popatrzcie na to zdjęcie poniżej i zwróćcie uwagę na te urządzonka, do których podpięte są telefony:

I wyobraźcie sobie to, o czym mowa w oryginalnym opisie fotki. Na I Kongresie Patriotyzmu Ekonomicznego jednym ze sponsorów był Tomek Kopera z BorrowPL. Wystawił swój sprzęt, czyli kasety do indukcyjnego ładowania powerbanków wraz z zestawami tychże… Temat spodobał się Łukaszowi Mrowińskiemu i parę miesięcy później pierwsze zestawy trafiły do kawiarń Etno Café 🙂 Możecie sobie wyobrazić moją radość, gdy to zobaczyłem, wizytując w styczniu jedną z nich! Brawo! Tak się buduje nie tylko kapitał społeczny, ale i wszelki inny. Na tym polega networking i patriotyzm ekonomiczny.

Podsumowanie

Reportaż z palarni Etno Café przygotował w najbliższym numerze Merkuryusza Towarzystw Biznesowych Grzegorz Wielgoszewski, rednacz naszej gazety. Jako że każdy numer trafia w moje ręce już po wydrukowaniu, więc nie znam postawionych tam tez, jednak Wy znacie już moje 10 powodów, dla których moja miłość do Etno tylko rośnie. Jeśli chcecie poznać zdanie Grzegorza — zamówcie sobie za friko prenumeratę na www.Merkuryusz.pl 🙂

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily