Czy i dlaczego katolicy mają bzika na punkcie seksu?

Wielu zarzuca katolikom bzika na punkcie seksu. Inni – jeśli nie katolikom, to już na pewno Kościołowi. Postanowiłem nie trzymać ich dłużej w niepewności, albo mylnych spekulacjach i wyjawić ten sekret. Po powzięciu tych informacji Wasze życie będzie wyglądało inaczej…

Austria

To było w Austrii, gdy byłem już na studiach. Wakacje pewnie między pierwszym a drugim rokiem studiów. Dzięki Instytutowi Tertio Millenio (z którego założycielem, o. Maciejem Ziębą miałem przyjemność później polemizować na łamach Rzeczpospolitej i tego bloga), dowiedziałem się o tym, że Instytut Actona organizuje w Austrii obóz letni. Tym z Was, którzy nie słyszeli o żadnych summer campach, obozach letnich, etc. wyjaśniam, że to świetna forma rozwoju dla młodych ludzi, łącząca zazwyczaj aktywność intelektualną z poznawaniem rówieśników. No więc znalazłem się na zaproszenie Instytutu Actona gdzieś w austriackich górach, w malowniczym miejscu, tak naprawdę jakimś byłym opactwie. Długo by wspominać, nie proście mnie o to, bo parę lat będę o tym pisał…

Ks. Sirico

Na obozie obecny był taki amerykański o. Zięba, czyli ks. Robert Sirico, założyciel Instytutu. O księdzu Sirico zresztą już zdążyłem na Gnyszkoblogu napisać we wpisie o tym co warto przeczytać w punkcie 13. Poza tym, że ów malowniczy człowiek, przedsiębiorczy potomek włoskich imigrantów, który nawrócił się dzięki studiom ekonomicznym, odprawiał nam co dzień Msze, to jeszcze miał parę wykładów. Jeden zapadł mi szczególnie w pamięci.

Sakramentologia

Nie pamiętam o czym on był, na pewno o ekonomii, ale zawierał dygresję na temat sakramentologii! Ks. Sirico postawił tezę, że świat zarzuca Kościołowi fiksację na temat seksu i… ma rację. Wywód brzmiał mniej więcej tak:

(…) Zarzucają nam, że mamy bzika na punkcie seksu. Mają rację. Mamy takiego bzika na punkcie seksu, że nawet zrobiliśmy wokół tego sakrament! Nie wiem, czy zdawaliście sobie sprawę z tego, że materią dla sakramentu małżeństwa jest właśnie seks.

Każdy sakrament ma formę i materię. W przypadku chrztu materią jest woda, formą obrzęd chrztu, w przypadku Eucharystii, materią jest chleb, a formą formuła konsekracji, etc. Natomiast w przypadku małżeństwa materią nie są obrączki, nie są też stroje nowożeńców… materią są oni sami, a szczytem ich zjednoczenia jest przecież seks! Tak, my katolicy mamy ostrego bzika na punkcie seksu (…)

No właśnie…

Oczywiście nie wiem, czy nie jest to stwierdzenie dyskusyjne na gruncie sakramentologii, ale na pewno interesujące. Bo rzeczywiście, od zawsze nie grało mi sformułowanie uprawiać seks w stosunku do małżeństwa. Wymiana płynów, to stanowczo za mało. U nas seks, drodzy krytycy, ma wymiar religijny, bez względu na to, za jak pruderyjnych nas uważacie ;-)

Mężu i Żono!

Jeśli planujecie dziś wieczór, pamiętajcie o wspólnej modlitwie. Zarówno tej werbalnej, jak i tej… no… sakramentalnej :-) Jeśli dalej potrzeba Wam zachęty, poza samą wzniosłością zbliżenia małżeńskiego i coraz istotniejszym aspektem demograficznym… może pomoże Wam o. Knotz – przez wielu kochany, przez równie wielu nienawidzony – albo może jakieś innowacje bieliźniane. Po ostatnich paru męskich rozmowach myślę, że to dobry kierunek. Po kliknięciu w obrazek pewnie coś dla siebie znajdziecie ;-)

Nie chce Wam się spełniać obowiązków małżeńskich? Niektórych inspiruje Żona ubrana nieco bardziej zmysłowo... po klknięciu w fotkę możesz znaleźć inspirację, choć nie wszystko godne polecenia ;-)

Nie chce Wam się spełniać obowiązków małżeńskich? Niektórych inspiruje Żona ubrana nieco bardziej zmysłowo… po klknięciu w fotkę możesz znaleźć inspirację, choć nie wszystko godne polecenia ;-)

13 komentarzy

  • Dawid

    Styczeń 19, 01 2016 06:17:30

    Zapomniał Pan dodać, że seks tylko wtedy gdy starasz się o dziecko lub akurat żona ma III fazę. Jezeli ma nieregularny okres to tego bzika trzeba odłożyć nawet na prawie dwa miesiące. Taka to wolność. Seks oralny, zakazany. Prezerwatywa, nawet gdy masz kochasz żonę, dogadujecie się, zakazana. Bo w ten sposób okazujesz jej brak szacunku. Kościół mógłby powiedziec wprost: prezerwatywa zakazana, bo tak! I byloby to o wiele bardziej logiczne niz ten brak szacunku. Seks w malzenstwie katolickim nie jest taki prosty jak pan to opisał. Jest ciągłą walką. Nic przyjemnego.

    • Mateusz

      Luty 23, 02 2017 02:44:59

      „Seks oralny zakazany” NIEPRAWDA

      Wszystko jest dozwolone na co wyrażą zgodę oboje małżonkowie. Jest jeden warunek – wytrysk w pochwie.

      „Tylko III faza” NIEPRAWDA

      Gdy nie chcesz począć – jest kilka dni po okresie i kilkanaście przed okresem na współżycie. Wystarczy się trochę postarać i notować śluz i temperatury.

      Od 6 lat nie stosujemy żadnej antykoncepcji. Wyłącznie NPR. Nie planujemy dziecka. Współżyjemy średnio 5 razy na miesiąc. Źle? Powiem tak – jest BOSKO! Jest wszystko, i czułość i zabieganie i MEGA WSPÓŁŻYCIE.

  • Dawid

    Styczeń 19, 01 2016 06:28:06

    Szanowny pan niech sobie poczyta ten wątek na tym forum odnośnie NPR to zobaczy jak wyglada „seks” po katolicku. http://www.naturalnemetody.fora.pl/font-color-darkblue-inne-problemy-z-npr-color,11/ Proszę nie oszkukiwać ludzi. Trzeba mowic wprost. Jeśli chcesz zyc w zgodzie z kosciolem, seks bedziesz uprawial rzadko. Jezeli zona ma problemy z okresem – prawie wcale. Nie zwódźmy ludzi. Pozdrawiam

    • Maciej

      Styczeń 19, 01 2016 07:55:26

      Bardzo dziękuję za oba komentarze Panie Dawidzie! Byłem ciekaw czy ten wątek się pojawi :-) Zaraz zaczynam codzienny młyn, powinienem się odezwać tu wieczorem :-)

    • Maciej

      Styczeń 20, 01 2016 08:53:11

      Dobra, już jestem :) To chyba temat na osobny wpis, ale powiem w skrócie, że sednem tego wyzwania jest po prostu strach przed poczęciem, mentalność antykoncepcyjna. I NPR nie ma tu wiele znaczenia, bo jeśli boimy się poczęcia, to i NPR można stosować tak samo jak antykoncepcję. Innymi słowy – trzeba sobie sprawę z tego, że sakramentalne małżeństwo w dużej mierze służy poczynaniu dzieci. Po prostu :-) Jeśli nie ma się tego na celu, to moim zdaniem nie warto się bawić w katolicki ślub, tylko poczekać :-)

  • Dawid

    Styczeń 20, 01 2016 09:29:20

    Grubo. Fajna ta wiara. Szczególnie dla tych, którzy z przodu wypłaty mają 7 lub 8. Ja zarabiam 1293 złote. Planuje wziąć ślub z dziewczyną, która akutalnie musiała wyjechać z kraju na zarobek, bo tutaj zarabiała 6 zł na godzine w restauracji. Przyznam, że ciekawa koncepcja z tym czekaniem ;) Do kiedy? Do 40-stki?

  • Dawid

    Styczeń 20, 01 2016 09:35:57

    I ja panu szczerze powiem,że ja sie w tej sytuacji autentycznie boje poczęcia :) Wiadomo, że gdy się mówi to z perspektywy osoby „ustawionej” to jest wesoło, lekko i przyjemnie, a co drugie zdanie mozna dodawac wesołą emotikonkę i przekonywać innych jak to cudownie. Ja w tej chwili mam 27 lat. Jestem kawalerem, zarabiam psie pieniądze. Moje pokolenie należy do tzw. „straconych”. W związku z tym mam czekać aż mój status materialny się poprawi, aż moja przyszła małżonka przełamie swój strach przed dzieckiem (nie mamy mieszkania, ani nawet funduszy zeby to mieszkanie wynająć) i dopiero brać ślub. O to właśnie chodzi, że środowiska kościelne patrzą tylko na te dobre przypadki, które pasują im do ogólnego obrazu. Jedyne lekarstwo = NPR. Nie patrzą na to, że u każdej z kobiety wygląda to inaczej, a jeżeli nie daj Boże ma nieregularny okres to całość staje się męką. Nic to – „mentalność antykoncepcyjna”, „nieumiejętność opanowania swojego popędu”. Wszystko wygląda ładnie, gdy pisze to kolejny wieszcz w swoim kolejnym dziele o rozmytym przekazie, z które nie wynika zupełnie nic.

    • Kuba

      Styczeń 23, 01 2016 10:21:15

      Dawid, małżeństwo katolickie jest dla katolików, czyli takich ludzi, którzy wierzą w dobrego Boga, który się nimi opiekuje. Jak w Niego wierzysz, to Mu zaufaj, że da Ci tyle dzieci, ile będziesz w stanie utrzymać, a przy okazji pozwoli znaleźć lepiej płatną pracę. Ze swojej strony też nie jesteś dożywotnio skazany na najniższą krajową – na pewno masz jakiś talent: może pomysł na biznes, może mógłbyś się pouczyć z internetu programowania albo nauczyć się spawać – cokolwiek. Ale do tego trzeba wierzyć i chcieć, bo jak się nie chce, to wymówka się zawsze znajdzie. Jak nie jesteś wierzący to idź, żyj jak chcesz, a wierzącym pozwól żyć według zasad, które wyznają.

  • Kasia

    Styczeń 20, 01 2016 05:50:00

    Jako kobieta powiem, że można mieć nieregularny i stosować NPR. Wystarczy zamienić „metodę polską” na np. metodę Creightona (powiązany z naprotechnologią). Ona pozawala szczegółowo zobaczyć kiedy się jest płodnym, kiedy mniej, a kiedy wcale. Nie wychodzi tego dużo w miesiącu. Np. na cykl trwający 60 dni, maksimum 10 wypada „płodnych”.
    Ja też jestem osobą wierzącą, ale dla mnie małżeństwo nie ogranicza się jedynie do posiadania dzieci, tylko do pogłębiania miłości do Boga przez drugiego człowieka. Co miałyby powiedzieć w takim przypadku osoby nie mogące mieć dziecka? Że ich małżeństwo jest mniej wartościowe niż te które ma gromadkę dzieci?

    • Marek

      Czerwiec 08, 06 2016 12:22:28

      Creighton — tak. Przed podjęciem leczenia (NaPro) moja Żona miała bardzo nieregularne cykle (26-150 dni). Cóż, trzeba było zaufać Bogu i nie martwić się na zapas.
      Okazało się, że mamy problem z płodnością i ostatecznie podjęliśmy leczenie, którego jednym owocem są dwie córeczki, a drugim regularne cykle.
      Nie ma czegoś takiego, jak „nieregularne miesiączki”. Są zaburzenia zdrowia i płodności, które objawiają się nieregularnością cykli i każdy przypadek powinien być zbadany i wyleczony.

  • Kasia

    Styczeń 20, 01 2016 06:34:20

    Sama wyszłam za mąż jeszcze przed ukończeniem studiów pierwszego stopnia (4 rok), mój mąż wtedy był na magisterce i pracował i było mu ciężko. Nic nie mieliśmy (w sensie materialnym). Więc też chcieliśmy się powstrzymać przed posiadaniem dziecka. Zawierzyliśmy Bogu te 0,5% szansy na poczęcie (nie ograniczaliśmy się tylko do fazy poowulacyjnej) i powiedzieliśmy że jeżeli Bóg będzie chciał abyśmy w tym ciężkim okresie je mieli to zawierzamy mu tą sprawę i ufamy że nam pomoże. Każda antykoncepcja na rynku nie ma 100% skuteczności. A odkładanie poczęcia połączone z zawierzeniem Bogu nie budzi strachu :) Wie się że nawet jak coś wyjdzie nie po naszej myśli, jest jeszcze Ten który nam pomoże.

    Najpiękniejszą dla nas rzeczą jest to że żyjemy z jedności z Bogiem, w zgodzie z naszą naturalną płodnością. To jest piękne. Może trudniejsze, bo czasem trzeba powstrzymać się te 1,5 tyg od współżycia, ale zdecydowanie warto! Mając dodatkowo duchowy wymiar seksu (razem z fizycznym i psychicznym), można przeżyć coś niesamowitego. Tego się nie da opisać, trzeba spróbować.

  • Anna

    Styczeń 20, 01 2016 09:47:36

    Dawid, Twoja postawa jest bardzo roszczeniowa, przeciez Kościoł jako instytucja religijna musi wskazywać jakis ideał postepowania, ale przeciez Cie nie zmusza, to o co masz pretensje? Faktycznie, siegnij po :”Seks jakiego nie znacie” Ksawerego Knotza i przestań miauczeć. Wiele rzeczy Ci wyjaśni, m.in to, że np miłość małżeńską trzeba wzmacniać, jest potrzeba bycia kochanym i to są wartości nadrzędne, jeśli zbłądzisz od ideału w imie miłosci to nikt cie na stos nie pośle. Wiadomo że idealni nie jesteśmy i mamy do tego dążyć. Życie jest drogą i to od Ciebie zalezy każdy następny krok. Jak bedziesz w niebie to sie twoje problemy i rozterki zakończą, te związane z seksem też. Wstrzemieżliwosc jest cnotą i warto sie czasem poświecić, choćby dla własnej satysfakcji, ale nie za wszelką cene. Po dłuższym czasie mogą pojawić sie iście szatańskie pokusy, z chomikową nastręczającą się niewinnym duszom pornografią włącznie. Więc na miłość Boską masz rozum i sumienie to korzystaj z tych darów i nie płacz że cie ksiądz biskup nie pogłaszcze po główce, duszyczko owieczko

  • Maciek

    Styczeń 26, 01 2016 11:24:24

    Mamy 6,5 roku stażu małżeńskiego, przez pierwsze dwa lata unikaliśmy poczęcia. Bywało ciężko, ale nie ponad siły. Było też pięknie! Dla mnie podstawową sprawą okazało się zrozumienie i przyjęcie, że w małżeństwie seks jest bardzo ważny, ale nie najważniejszy. Ważniejsza jest m.in. nasza relacja. Seksu z różnych powodów może kiedyś zabraknąć (czasowo lub na stałe) – czy to ma być powód do zakończenia małżeństwa albo zerwania relacji? Seks jest po to, żeby pogłębiać relację, a nie relacja po to, żeby uprawiać seks.
    Bardzo pomogło nam przygotowanie do małżeństwa metodą dialogową, organizowane m.in. przez malzenstwo.pl (wieczorowo i weekendowo). Okazało się, że wbrew naszym wyobrażeniem było jeszcze sporo ważnych spraw, których nie omówiliśmy. Książki Knotza też polecamy!
    Jest takie piękne powiedzenie: dzieci miejcie tyle, ile wam mówi rozsądek… plus jedno. My dziś trochę żałujemy, że nie zaufaliśmy od początku małżeństwa, bo do dziś staramy się o potomstwo, na razie bez rezultatu. Ale nie poddajemy się, oddajemy to Bogu i działamy :)

Zostaw komentarz