Jak zostałem dyktatorem

Jak niektórzy wiedzą, od pewnego czasu jestem dyktatorem. Teraz wyjaśnię Wam jak to się stało i jak mi się żyje w tej roli. Jest klawo.

 

Nie, to nie ja - to Charlie Chaplin :-)

Nie, to nie ja – to Charlie Chaplin 🙂

Wizyta w Gdyni

Ci, którzy mnie śledzą – wiedzą, że lubię Gdynię. Wiedzą także, że na przestrzeni ostatnich 3 lat bywam w niej nawet regularnie. Jeden z tych pobytów odbyłem z Tomkiem Cioskiem, który współtworzę Pracownię Synergii. W trakcie tej romantycznej podróży strzeliliśmy sobie zdjęcie z jednym z przechodniów:

Akty z tymi Panami to sama przyjemność 😉

Post udostępniony przez Maciej Gnyszka (@maciejgnyszka)

Tym przechodniem był…

…Krzysiek

Z Krzysztofem znamy się z Facebooka, choć okazało się przy pierwszym spotkaniu, że z bloga. Dlaczego? To jeden z momentów historii Gnyszkobloga, z których jestem szczególnie dumny. Okazało się bowiem, że pewien post sprzed paru lat zmienił życie Krzyśka o 180 stopni. To znaczy Krzysiek zmienił, ale zmiana zaczęła się od lektury tego posta, który nosi tytuł… Nie powiem który. Rozmawiajcie w tej sprawie z Krzysztofiem – będzie chciał, to opowie.

W realu spotykaliśmy się parę razy – a to na otwarciu Towarzystwa Biznesowego Trójmiejskiego, a to później na rekolekcjach, które organizowaliśmy w Warszawie, a to w końcu na konsultacjach, które kupił u mnie Krzysztof, gdy pod koniec któregoś z minionych ostatnio lat, ogłosiłem że daję możliwość zapełnienia swojego kalendarza. Rozmawiając wtedy o biznesowych dylematach Krzysztofa, w tym o rodzącym się pomyśle na firmę szyjącą wysokiej jakości ubrania dla pań…

Co tu robi Singapur?

Firma powstała, działa w formie sklepu internetowego na www.MarieZelie.com i szyje coraz więcej pięknych, najczęściej wzorzystych strojów. Jej misja jest prosta – ma otulić kobiety w jakość, nie zmuszając kobiet ani do chodzenia w parcianych workach, ale i w kusych szmatkach. To odpowiedź na problem, który analogicznie występuje w modzie męskiej. O ile teraz ciężko pójść do kobiecego sklepu i nie ubrać się jak bździągwa, albo seksworkerka, o tyle wizyta w sklepie z męskimi rzeczami dowodzi, że producenci fokusują się na zaspokojeniu potrzeb modowych homoseksualistów oraz hermafrodytów. Nie to, żebym uważał, żeby wyżej wymienieni powinni chodzić nago, jednak samemu przez tę tendencję mam problem, by spędzić w sklepie mało czasu, ponieważ szukając spodni, muszę zawsze przerzucić górę rajtuzów, które tylko z pozoru przypominają spodnie. Po tym jak już Marie Zelie podbije świat, czekam na markę – brata, czyli jakiego Mariana Zeliana, który pozwoli mi nawet kupić sobie abonament na stały zestaw spodnie + buty i nie musieć się frustrować strojami, z których zadowolony byłby Freddie Mercury, albo jego żona, tzn. mąż.

Ale ja nie o tym. Miało być o Marie Zelie. Otóż, firma ta doznała przyspieszenia, gdy – za moją radą – Krzysztof udał się na seminarium Miracles of Capital prowadzone przez dra Wonga (o którym do Singapurczyku pisałem już wiele razy, zobaczcie pod tym linkiem). Wtedy zrozumiał którędy wiedzie droga do stworzenia firmy zdolnej misję umiędzynarodowić. Wtedy też zapadła decyzja o utworzeniu spółki akcyjnej, wtedy zapadła decyzja, że wśród założycieli pojawią się Towarzystwa Biznesowe SA i Pracownia Synergii Sp. z o.o., z którymi – delikatnie mówiąc – jestem związany. Wtedy też – składając milion podpisów u notariusza – stałem się dyktatorem. Mody oczywiście. Ale takim skromnym, malutkim. Takim dyktatorkiem bardziej.

Zresztą sami zobaczcie

Dlaczego zmusiłem wręcz Krzysztofa do wybrania się do Warszawy na zajęcia z drem Wongiem? Dlaczego zachciało mi się dokapitalizować jego przedsięwzięcie, pomóc znaleźć innych inwestorów, i pisać o Marie Zelie na facebooku jak oszalały? Bo produkcje tej ekipy bardzo mi się podobają:

Coraz większej liczbie pań również 🙂

Co dalej?

Dalej będzie albo klapa, albo sukces, jak to w biznesie. Pewne jest jedno – nieraz jeszcze na ten temat napiszę, zarówno tutaj, jak i w mediach społecznościowych. Was zaś proszę nie tylko o pomoc w propagowaniu świetnego polskiego producenta, ale i o pomysły. Wszelkie. Będę je kierował gdzie trzeba. Znam w końcu paru ludzi z Zarządu i Rady Nadzorczej 😉

Post Scriptum

Najbliższe seminarium Miracles Of Capital już 28-30 września. Jeśli masz ochotę wpaść i jesteś gotów usłyszeć cenę specjalną, którą mogę dla Ciebie spod pazuchy wyjąć – skrobnij na mojego maila. Znajdziesz go w zakładce KONTAKT.

Zostaw komentarz