Pan Leonard chciał oszukać moją Żonę. Ciebie też może!

Do Oleńki przyszedł list. Mówi, że z jakiegoś urzędu i coś znowu trzeba płacić. „Oho”, pomyślałem sobie i zacząłem pytać o co chodzi. No i się dowiedziałem, że Pan Leonard lubi robić ludzi w bambuko. Czy Wy już otrzymaliście list od tego dżentelmena?

Poniżej wklejam ową przesyłeczkę:

list od Pana Leonarda

list od Pana Leonarda

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę w rozmowie z Żoną, to nazwa nowego podmiotu, który rzekomo został powołany niedawno. Nazywa się on Centralnym Rejestrem Płatników. Pomyślałem sobie, że nie dość już się Ryszard Krauze nakomputeryzował ZUS i Urzędy Skarbowe, żeby jeszcze potrzebowali nowego centurm obliczeniowego 🙂 Moja intuicja okazała się słuszna, gdy jeszcze przeczytałem w piśmie, że Pan Leonard przyjmuje opłatę woluntarną. Gwałtu rety! Czyżby jakieś dalekie echa debaty na temat wolności woli Jezusa z pierwszych wieków Kościoła? Nie, Pan Leonard chce przez to napisać, że opłata jest dobrowolna, a cały list, napisany jakby znaczył:

Dzień dobry, nazywam się Leonard, reprezentuję Państwo, które na Tobie żeruje i z radością oznajmiam, że wisisz nam 195 zł, bo tak w Twoim imieniu ustaliliśmy, więc wyskakuj z kasy.

Znaczy ni mniej, ni więcej:

Dzień dobry, nazywam się Leonard, jestem starym cwaniakiem i postanowiłem do Ciebie napisać list udający korespondencję urzędową, językiem równie niezrozumiałym, co pisma urzędowe i liczę na to, że zabulisz mi 195 zł, bo nie byłem jeszcze na wakacjach, a bardzo bym chciał pojechać; a jak już wrócę, to nie będzie Ci się chciało tego odkręcać, zresztą będzie Ci głupio że się tak sfrajerzyłeś.

Oczywiście pomysł na biznes niezły, ale dekonspiracja jest bardzo łatwa. Poza tymi przesłankami, które wyłuszczyłem wyżej, cwaniaków zdradza przede wszystkim adres. It’s elementary, Watsonie! Jak można umieszczać Centralny Rejestr Płatników w Warsaw Financial Center przy Emilii Plater 53? Już więcej oleju w głowie miał twórca poprzedniego przekrętu tego typu (chyba, że to ta sama osoba), który podszywał się pod KRS, więc swoją spółkę zarejestrował na tej samej ulicy, naprzeciwko prawdziwego KRSu. No, ale tamten grał bodajże o 350 zł od firmy 🙂

Kim jest Pan Leonard?

Nie mam pojęcia, ale na moje oko albo słupem, który ma obrotnych kolegów/wnuczków, albo cwaniakiem, który z nie jednego pieca w życiu chleb jadł. Jak bowiem donosi KRS, to 73-letni dżentelmen który zasiada w zarządach aż 39 spółek z o.o. 🙂 Tyle się o nim dowiedziałem, nic więcej.

Czego uczy ten przypadek?

Bardzo podobała mi się puenta Oleńki, która powiedziała, że takie przekręty mogą w Polsce wychodzić, bo urzędy w kółko czegoś chcą i nigdy nie wiadomo co oni wymyślą, więc można we wszystko uwierzyć. Zgadzam się z tym, aczkolwiek miałem nie hejtować urzędników, więc na tym temat kończę.

O pożytkach pisania o cwaniakach

Do tego wpisu zainspirował mnie Tomek Ciosek, który kiedyś opisał u siebie na blogu Historię pewnej należności, co spowodowało jej natychmiastową spłatę 🙂

Zostaw komentarz