Zagapiłem się trochę, moi milutcy i nie napisałem sprawozdań z pierwszego tygodnia marca. Wydaje mi się, że to dobrze, bo zachowacie o mnie dobre zdanie. Poczytajcie dlaczego.

I Front – Obronność RP

Ostatni komunikat w tym zakresie opisywał lutowy sukces. W największym skrócie – nie tylko udało sie pobić benchmark, ale i prawie doszlusować do dobrego wyniku styczniowego. Po świetnym lutym i jego ostrej końcówce, nastąpił jednak spadek w marcu, zobaczcie:

1. front w 1. kwartale 2014 roku

1. front w 1. kwartale 2014 roku

O ile pierwszy dzień można by uzasadnić jeszcze odpoczynkiem po ponadtygodniowym wysiłku w lutym, by dowieźć wyniki… o tyle już 5-dniową przerwę uzasadnia jedynie intensywny tryb życia i późne chodzenie spać. To oczywiście żadna wymówka, dlatego w porę musiałem wziąć się za… kalkulator i policzyć. Policzyłem, że by nie być gorszym niż w lutym, muszę natychmiast się poprawić. Podziałało (znów magiczna siła benchmarku). Wynik jak na razie, to 62,5%, czyli nawet poniżej celu. Jeśli pozostałe dni miesiąca spędzę aktywnie, wynik globalny za marzec będzie na poziomie 81%, czyli zadowalającym i wyższym, niż w lutym. Dlatego celem do końca miesiąca jest zastępowanie dni odpoczynku od kalisteniki dniami biegowymi. Trzeba odpracować.

II Front – Duchowość

Na drugim froncie raczej bez większych zawirowań, chociaż sami możecie ocenić:

2. front w 1. kwartale 2014 roku

2. front w 1. kwartale 2014 roku

Dni, w których lektura duchowa odbyła się wtedy, kiedy powinna, było w sumie 9, czyli o jeden mniej, niż przykładnych dni z poprzedniego frontu (a więc jednak gorzej). Ważne, że zaległości udało się nadgonić, a ja jestem już w Księdze Daniela i ubawiłem się z postaci Nabuchodonozora. Poznaję gościa już z kolejnej stronie i u Daniela krwawy król jawi się naprawdę uroczo. Poza tym kontynuuję Evangelii Gaudium Papieża Franciszka (zwiększyłem w ostatnim tygodniu tempo i przekroczyłem połowę) i Josemaria Escriva. Przekroczyć marzenia Pedra Casciaro. Pierwsza jest rzeczywiście wyjątkowa, jeśli chodzi o styl i na jej podsumowanie jeszcze się nie zdobędę (chociaż zdążyłem już napisać na jej podstawie artykuł do Civitas Christiana). Druga jest również wyjątkowa i przenosi mnie w ulubione czasy zeszłego wieku na Półwyspie Iberyjskim. Czytam z wypiekami na twarzy i muszę się hamować, żeby nie czytać więcej, niż założyłem.

#Wojna2014

Wszystkich, którzy mi kibicują, proszę o dalsze kibicowanie i zachęcam do obserwowanie hashtaga #Wojna2014 na twitterze 🙂 Na fejsie nie ma co, Cukerberg jeszcze nie dopracował mechanizmu.