Ja sam Jacka poznałem gdzieś w okolicach 2008 roku. Już wtedy wiele o nim słyszałem z ust tych kolegów, którzy jako wolontariusze zdążyli już zaangażować się społecznie. Byli pełni podziwu i nazwisko Jacka wymawiali z pewnym nabożeństwem.

Weteran

Zacznijmy od tego, że Jacek jest weteranem. Czego? Branży prolife i profamilia. Pozwólcie, że zacytuję to, co sam o sobie – po moich długich i intensywnych prośbach – napisał:

Nazywam się Jacek Sapa i od zawsze byłem społecznikiem. Chciałem żyć w normalnym kraju wolnych i odpowiedzialnych ludzi gdzie ewangeliczne wartości są fundamentem relacji międzyludzkich.
Życie zawodowe ostatecznie porzuciłem dla działalności społecznej krótko po Jubileuszu 2000 r. Od 2002 r. prowadziłem biuro Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia. Z każdym kolejnym rokiem nabierałem jednak przekonania, że to nie ten kierunek. Mimo to, dzięki doświadczeniom z Federacji zrozumiałem, że warunkiem wprowadzania radykalnych zmian w rzeczywistości jest posiadanie własnego, niezależnego podmiotu o odrębnej tożsamości.

Sprawy nabrały rozpędu w 2005. Wtedy ruszyliśmy z Narodowym Dniem Życia i wystawami antyaborcyjnymi Fundacji Pro, której przez kilka lat byłem pierwszym prezesem. Na polu walki z aborcją, w tym okresie nie tylko zorganizowaliśmy pierwsze wystawy w całym kraju, ale skutecznie zaszczepiliśmy tę amerykańską ideę w Polsce. Pomimo początkowych przeszkód i licznych procesów sądowych, które wygraliśmy, dziś Fundacja organizuje dziesiątki, jeśli nie setki wystaw rocznie. Zmienia się również stosunek Polaków do aborcji. O to nam chodziło.

Natomiast na niwie profamilia, projekt Narodowego Dnia Życia szybko rozrósł się w kierunku osobnej fundacji, której prezesem jestem do dziś. Ten projekt, to już w sumie 11 edycji, a w ramach każdej z nich spoty, wydawnictwa książkowe, muzyka, projekty ustaw, nagrody Tulipana Narodowego Dnia Życia i mnóstwo osobistych relacji z lokalnymi działaczami. Nie wspominając już o setkach Marszy dla Życia i Rodziny w całej Polsce – od Warszawy po Lębork. Poczułem, że musimy z tym ogromnym kapitałem zrobić coś więcej…

Tak w 2012 roku powstało Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny, któremu szefowałem do marca 2015 r.

To był czas bardzo intensywnej pracy i wielu sukcesów, widocznych w całej Polsce kolorowych marszów rodzin, certyfikowania samorządowców przyjaznych rodzinie, przekazywania wiedzy i umiejętności setkom ludzi z całej Polski, z którymi współpracowałem przy niezliczonych projektach.

Rozpoznajecie znajome nazwy? Fundacja Pro, Marsze dla Życia i Rodziny, Narodowe Dni Życia… to z pewnością nazwy inicjatyw i imprez, w których braliście udział, nie wiedząc nawet, że stoi za nimi Jacek. To zresztą Jego główna cecha – być z tyłu i nie być widocznym, bo chodzi o sprawę, nie autopromocję.

Strateg

Poznałem Jacka krótko po tym, gdy liznąłem już trochę środowiska prolife, ale tego bardziej działającego spontanicznie, bez planu, bez pomysłu, reaktywnie. Jaką świeżością było dla mnie strategiczne podejście do sprawy. Strategiczne, a więc oparte na pogłębionej analizie problemu, świadomości własnych zasobów bieżących i przyszłych, zakładające działanie proaktywne, obliczone na lata. Innymi słowy – po prostu podejście racjonalne.

To właśnie od Jacka po raz perwszy usłyszałem o gen. Pattonie, o którym na tym blogu zdążyłem już pisać wielokrotnie, bo i dla Jacka Patton jest idolem, co zresztą widać na zdjęciu poniżej:

Gdzie zbierze się w jednym miejscu dwóch fanów gen. Pattona, tam od razu w ruch idą hełmy :-)

Gdzie zbierze się w jednym miejscu dwóch fanów gen. Pattona, tam od razu w ruch idą hełmy 🙂

Chwila dla bliźniego

Jacek to też skarbnica wiedzy o środowisku. Nie tylko środowisku prolife, czy profamilia, ale i w ogóle szerzej – środowisku konserwatywno-liberalnym. Zna mnóstwo ludzi zarówno lokalnie, na poziomie samorządów, jak i tych, którzy działają ogólnopolsko. To zresztą podobnie jak ja, dlatego co jakiś czas umawiamy się i gawędzimy o planach, szukamy synergii między tymi, którzy też działają dla Sprawy… i często w czasie tych spotkań następuje chwila dla bliźniego. Czym ona jest? Niektórzy powiedzieliby, że obgadywaniem bliźnich, ale to bardziej wymiana informacji na temat tego, czy ktoś jest rzetelny, godny zaufania i warto z nim współpracować. Ot, takie Towarzystwo Biznesowe, tylko na małą skalę 😉

Dlaczego o tym wspominam? Bo przekleństwem wielu środowisk jest to, że nie weryfikuje się ludzi, nie uczy się od siebie nawzajem i w efekcie cały czas popełnia te same błędy, a sprawy, dla której się pracuje, nie popycha ani o krok do przodu. A przecież cel – czyli zmiana świata – nie może być króliczkiem, którego się tylko goni, byle go tylko nie złapać… W tym sensie Jacek zawsze był dla mnie przykładem działacza społecznego, który swoją działalność prowadzi profesjonalnie. Co ważne – z dala od polityki partyjnej. Bo Sprawa jest wyższa i większa, niż podziały partyjne.

Jest sprawa, a nawet dwie

Moglibyście zapytać dlaczego opowiadam Wam dziś o Jacku? Nie można było napisać czegoś o seksie, wierze, albo biznesie? Not this time!

Jacek w tym roku ma dwa duże plany, a ja zamierzam Mu w ich realizacji miarę możliwości pomóc. Zarówno finansowo (nie będę wchodził w szczegóły, ale jeśli gdzieś umieszczam pięciocyfrową darowiznę, to wierzę w projekt), jak i koncepcyjnie.

Kierunek #1: kontynuacja budowy środowiska lokalnego wokół Narodowych Dni Życia

Przez te wszystkie lata działania wytworzyła się bardzo gęsta sieć obywatelskich powiązań na wszystkich szczeblach. Jej podstawą są lokalne organizacje pozarządowe, które współpracując z samorządami, są w stanie bardzo skutecznie oddziaływać na mądrą, lokalną politykę prorodzinną i blokować te zjawiska i inicjatywy, które za cel mają osłabianie pozycji tradycyjnej rodziny. Ciekawskim Jacek chętnie opowie jak to świetnie zadziałało w praktyce w wielu samorządach, gdzie pod miejskie pieniądze chcieli się podpiąć różni rewolucyjni, by nie powiedzieć – lewaccy – działacze. Cel na ten rok, to konsolidacja struktury w oparciu o jednostki powiatowe. Mnóstwo roboty do zrobienia, ale się da.

Pierwszy krok, to zbiórka na najbliższy Narodowy Dzień Życia, który 24.03.2016 rozpocznie działania lokalne. Mam prośbę – dorzućcie się już teraz, to bardzo ważne. Poniżej wklejam widget tej zbiórki:

Kierunek #2: uderzenie za granicę i czyszczenie przedpola

Na Zachodzie widzimy właśnie powolny, acz coraz bardziej spektakularny upadek poprawności politycznej w starciu z wojowniczym islamem. Jak na razie zwycięża koncepcja jeszcze większej poprawności politycznej, jako remedium. [Pauza na wyśmianie się] Oczywiście jedyną alternatywą jest powrót do korzeni, czyli wartości które uczyniły Europę potęgą. A jakie wartości uczyniły ją potęgą? Ano właśnie… te, które zebrane są w Dekalogu, a które z naciskiem na wartości rodzinne promuje Fundacja Narodowego Dnia Życia. Dlatego na drugą połowę roku Jacek planuje kampanię medialną na Zachodzie (głównie we Francji i Niemczech), która poprzez przykład Polski, zachęci Europejczyków do powrotu do normalności. Tylko wtedy znajdą wewnętrzną siłę do wymagania od tych, którzy Europę depczą i chcą z niej zrobić kalifat…

Jak można pomóc? Na razie koncepcyjnie, pisząc na jacek[at]dzienzycia.pl, jeśli macie jakieś pomysły z tym związane. Budżetu akcji jeszcze nie ma, ale warto po prostu wziąć udział w tej zbiórce wyżej, by plany na pierwszą połowę roku się udały jak najlepiej. Jeśli z kolei ktoś ma ochotę od razu ustawić stałe zlecenie, służę poniżej danymi:

Fundacja Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Życia
ul. Niepodległości 245/17
02-009 Warszawa
49 1050 1038 1000 0090 6723 5391

I ostatnia prośba na koniec…

Podajcie ten wpis dalej. By Jacka poznało jak najwięcej osób.