W tej chwili w jednym z grobów gdzieś na terenie byłych Prus fikołki robi niejaki Artur Schopenhauer. Jeśli nie wiesz o kim mowa, idź, pogadaj z Googlem i nie rób poruty 😉 A jeśli wiesz, to zaraz dowiesz się dlaczego w ostatnich dyskusjach o demokracji brakuje 3 rzeczy i w jaki sposób to odkryłem.

Sprawy są

Ostatni weekend, to był z jednej strony weekend spacerów, z drugiej zaś – okładania się wirtualnymi pałkami. Spacerów, bo w sobotę przeszła milionowa demonstracja obrońców demokracji, natomiast w niedzielę miliardowa demonstracja obrońców woli Narodu. Okładania zaś wirtualnymi pałkami, bo polityka stała się teraz jak piłka nożna i każdy nie tylko na niej się zna, ale i ostro na jej temat dyskutuje. W zasadzie cały ostatni tydzień był rozdyskutowani, by nie powiedzieć, że rozkrzyczany. Dowiedziałem się w jego trakcie mnóstwa rzeczy, nie tylko tego, że w Polsce jest już w zasadzie dyktatura i kamieni kupa, ale że na przykład robiłem laskę Prezesowi (może chodziło o łaskę, jak Sikorskiemu?). Jednym więc słowem – intelekta aż drżą od błyskotliwych analogii, puent, etc. Oburzenie kipi zewsząd, oburzenie na oburzenie jeszcze bardziej zewsząd.

Dlatego tworzę ten poradnik. Dzięki niemu Twoim adwersarzom opadnie kopara, a precyzyjnie wycelowane pchnięcia intelektu przeszyją na wylot, a później jeszcze pójdą w pięty. Wszystko to dzięki temu, że na moment zawiesiłem moją starą zasadę niedyskutowania na pewne tematy w internecie (więcej przeczytasz w tekście pt. Nie śpię bo ktoś w internecie nie ma racji, czyli rzecz o Ukrainie).

Przejdźmy zatem do tych trzech tajemnych sposobów, które odkryłem wraz z uczonymi amerykańskimi i radzieckimi:

1) Mów „moim zdaniem”

Magiczne sformułowanie. Pokazuje, że masz dystans do własnych twierdzeń. Innymi słowy, że prezentujesz je jako wynik przemyśleń na konkretnych przesłankach i w oparciu o konkretne reguły wnioskowania, ale jesteś otwarty na to, że przesłanki mogą być fałszywe, bądź niekompletne, a reguły wnioskowania wadliwe. Brawo! Twój rozmówca ucieszy się, bo to oznacza że jesteś otwarty na dyskusję, a nie traktujesz jej jako dwa monologi.

2) Dziękuj

Jeśli ktoś dostarcza Ci nowych informacji, albo zwraca uwagę na niekonsekwencję – podziękuj. W cztery oczy też byś podziękował, prawda?

3) Przepraszaj

Jeśli jest za co podziękować i trzeba zrewidować swoje stanowisko, warto też przeprosić. Korona z głowy Ci nie spadnie, jeśli się myliłeś, albo coś przejaskrawiałeś i za to przeprosisz. Wręcz przeciwnie – pokażesz się jako człowiek rzetelny, który szuka prawdy, a nie głosi objawienia.

4) Włącz wyobraźnię

Gdy siadasz do dyskutowania, wyobraź sobie, że siedzisz ze swoim adwersarzem przy kawie, naprzeciwko siebie, u Ciebie w domu. On jest Twoim gościem, Ty gospodarzem, jest miło. Różnicie się, ale lubicie. Nawet jeśli nie dojdziecie do wspólnego stanowiska i pożegnacie, to życie toczy się dalej, przecież nie zerwiecie znajomości.

5) Szukaj prawdy – pytaj

Pamiętaj, że dyskusja to wspólne poszukiwanie prawdy. Osobnik A ma zasób wiedzy X0 i reguły wnioskowania Y0, osobnik B ma zasób wiedzy X1 i reguły wnioskowania Y1. Zasoby i reguły się częściowo pokrywają, resztę trzeba ustalić. I dyskusja jest właśnie takim ustalaniem, gdzie ludziom nie powinno zależeć na konkretnym wyniku, tylko na wyniku najbardziej prawdopodobnym. Albo prawdziwym. Dlatego warto, byś najpierw zadał odpowiednio dużo pytań, by zrozumieć stanowisko adwersarza i jego genezę. Wówczas możesz wyłożyć własne stanowisko, pokazując i tłumacząc wstępnie rozbieżności, w kolejnym przybliżeniu, Twój rozmówca coś dookreśli i dojdziecie do ostatecznych wniosków. Albo się zgodzicie, albo uznacie, że któryś z Was posługuje się przesłankami, które drugi uważa za fałszywe, ale nie macie jak ich zweryfikować, albo z kolei nie znajdziecie porozumienia w metodologii wnioskowania. Nawet nie albo, to będzie raczej lub. Btw. znasz różnicę między alternatywą a dysjunkcją? 😉

Podsumowanie

Poczuj się jak Sokrates z dialogów Platona, albo jak Krystyna Czubówna. Oboje są beznamiętni w swoim opisywaniu rzeczywistości, nie ponoszą ich emocje. I Ty miej świadomość, że po śmierci Sędzia nie spyta Cię o to, czy myliłeś się w sprawie Trybunału Konsytutcyjnego, albo czy Twoja ocena zdechłego lisa na transparencie była konsekwentna z rechotem z kaczki po smoleńsku. No dobra, może o to ostatnie spytają, jeśli szydziłeś z ludzkiego cierpienia.

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily