8 lat temu ten problem mnie zastanowił. Słownie: osiem. Kupę czasu, prawda? Osiem lat temu miałem napisać o tym sążnisty tekst, ale sytuacja wymagała, bym swoje przemyślenia przedstawił w formie skrótowej we wpisie na starym blogu. Wczoraj jednak przeczytałem wpis Piotra Majewskiego, który skłonił mnie do tego, by wreszcie temat opisać oddzielnym wpisem, który później łatwo można zalinkować.

Wpis Piotra

Piotra poznałem wirtualnie w czasach, które przywołuję na początku. To były szalone czasy, gdy raczej siedziało się na forach internetowych i ew. gronie.net, zamiast na facebooku, o którym w Polsce nikt wtedy nie słyszał. To były też czasy, gdy niebywały rozkwit przeżywały w Polsce programy partnerskie. Wtedy poznałem też Piotra, jednego z pierwszych propagatorów marketingu internetowego.

No nic, zrobiło się sentymentalnie. Za chwilę stuknie 10 lat.

Jakiś czas temu dowiedziałem się, że Piotr jest również katolikiem, co mnie bardzo ucieszyło, ale i zdziwiło, bo nie miałem takiego skojarzenia wcześniej. Minął jakiś czas od powzięcia tej informacji, gdy wczorajszego wieczora wpadł mi w ręce List otwarty do Michała Leszka, twórcy marki Krueger&Matz. Przeczytałem i aż przyklasnąłem. Zgadzam się ze znaczną większością tego, co Piotr napisał.

kato

Photo credit: FotoKatolik via Foter.com / CC BY-SA

 

Archiwa internetów

Jego wyliczenia przypomniały mi o własnych, tych sprzed lat i postanowiłem je na prośbę Piotr przypomnieć. Bo sądzę, że katolików jest w Polsce jednak mniej niż te okolice 30%. Poczytajcie co pisałem wtedy:

(…) Otóż, jak podała ostatnia Niedziela, w zeszłorocznym badaniu tzw. communicantes było 14% – oznacza to, że w niedzielę wyznaczoną na badanie statystyczne, do Komunii Świętej przystąpiło 14% ludzi ochrzczonych.
Zakładając, że ta niedziela spełnia wymagania metodologii, tj. nie jest niedzielą szczególną, oraz zakładając, że katolik w grzechu ciężkim zazwyczaj idzie od razu do spowiedzi (na mocy tego, że rozumie czym jest grzech ciężki – inaczej nie byłby katolikiem) można stwierdzić, że te 14% zawiera w sobie katolików (być może do Komunii nie przystąpiło kilku katolików, ale nie wydaje mi się, by była to liczba znacząca – na mocy tego, że katolik w grzechu ciężkim leci do spowiedzi jak najprędzej).

Ale czy te całe 14% to sami katolicy?

Nie. Wśród nich są ci, którzy do Komunii przystępują świętokradczo (np. z przyzwyczajenia, etc.), nie mając świadomości tego, co to jest, albo nie zdający sobie sprawy z tego, że są ekskomunikowani, albo że przyjmują Komunię świętokradczo (np. z racji utrzymymywania potępionych poglądów, bądź przebywania w grzesznej sytuacji bez chęci zerwania z nią). Teraz można dyskutować ilu ich jest w tych 14%. Obawiam się, że ponad połowa, dlatego szacuję, że ok. 7% z ochrzczonych w Kościele, to katolicy. A jak wiadomo, ochrzczonych w Polsce mamy 97%, czyli jakieś 6,79% populacji to katolicy.
kto to katolik?
katolikiem nazwiemy tego, który wyznaje Wiarę Katolicką, pozostaje w jedności z Papieżem oraz Kościołem. Nie ma zatem katolików pro-choice, nie ma wierzących, niepraktykujących, katolickich socjalistów, katolickich faszystów, etc. To są wszystko niekatolicy. Inna sprawa – nie ma czegoś takiego, co próbują lansować ludzie pokroju Żakowskiego – jak ortodoksyjni katolicy. Bardzo przepraszam, ortodoksyjny katolik, to ten, kto wyznaje Wiarę Katolicką i pozostaje w jedności z Papieżem oraz Kościołem, jednym słowem – jest to po prostu katolik.
Zaraz mi powiedzą – ale on może mówić, że wierzy, a robić co innego. Ci, co tak mówią – nie rozumieją. Wiara bez uczynków jest martwa – wyznawanie Wiary Katolickiej pociąga za sobą czyny. (…)

Ilu w końcu jest w Polsce katolików?

Czy wiele się w Polsce zmieniło od tego czasu? Spadła nam populacja, ale zaryzukuję tezę, że proporcje się raczej nie zmieniły.

Definicja katolika

Czy zmieniłbym coś w definicji katolika? Raczej nie. Dziś raczej stwierdziłbym, że katolików jest po prostu między 0% a 14%, bo założenie że świadomość grzechu rozbija się 50%-50% jest arbitralne. No, ale coś trzeba zawsze założyć.

Późniejsza dyskusja

Szukając śladów tamtego wpisu w internecie trafiłem na późniejszą dyskusję nad tym tekstem, którą wkleję również tutaj, bo wydaje mi się ciekawa. Swoją drogą, szkoda że Krzysztof Jarzyna ze Szczecina nie komentuje już u mnie na blogu. Cała dyskusja jest nadal na Salonie24.

(…) W związku z tą sprawą, popełniłem pewien post, który spotkał się z taką oto repliką jednego z najulubieńszych komentatorów gnyszkobloga, Pana Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina. Poniżej Jego polemika (kursywą)z moimi na nią replikami (normalny).
———————————-
Hola hola, spokojnie z tym kalkulatorem Panie Macieju. 14% poszło do Komunii, co nie oznacza, że pozostali przez całą Mszę uśmiechali się pod wąsem na myśl o dokonanej aborcji czy złorzeczyli Papieżowi.

Bynajmniej. Ale nie można również stwierdzić, że wszyscy z nich są katolikami, tj. ludźmi, którzy wypełniają najpełniej jak to możliwe definicję katolika. Przyjęcie Komunii to najwyższe szczęście dla katolika – obawiam się, że te 86%, które Komunii nie przyjęło nie cierpi akurat na skrupulanckie schorzenie uważania, że wciąż jest Najświętszego Sakramentu niegodna… Myślę, że po prostu albo mają to gdzieś, albo uparcie trwają w grzechu ciężkim, czyli stawiają się poza Kościołem, świadomie odrzucając miłość Chrystusa.
————————————————
Należy wziąć pod uwagę, że spora część z nich przed najbliższymi Świętami Wielkiejnocy wybierze się do konfesjonału, a to, ze zrobi to jedynie raz w roku – rzecz jasna jest nam przykro, że nie częściej – nie oznacza, że w okresie międzyświątecznym są wyłączeni ze wspólnoty katolików. Kościół mówi – „przynajmniej raz w roku”, i to, że ja czy Pangnyszka uznamy że można częściej, nie znaczy, że jak ktoś tak nie uzna to katolikiem nie jest.
Czy zna Pan kogoś, kto przez rok nie jest w stanie popełnić grzechu? Nie mówię o ciężkim, bo to niemożliwe, ale nawet lekkiego (a jak wiadomo Kościół zaleca spowiedź nawet z lekkich ze względu na łaskę umocnienia, która płynie z Sakramentu)…? Ja znam jedną osobę – Matkę Najświętszą, o Panu Jezusie nie wspominając.
W związku z tym albo podmiot naszych badań nie ma w ogóle poczucia grzechu, albo nie grzeszy, co jest niemożliwe, więc wracamy do pierwszej opcji. Skoro zaś ma rudymentarne braki w doktrynie, to ciężko uznać go za katolika sensu stricto, czyli po prostu katolika. Użyłbym raczej określenia – ochrzczeni w obrządku rzymskokatolickim. Jest uczciwsze. Katolik to ten, który Mnie naśladuje. A co to za naśladowanie jest, proszę Kolegi? Żadne.
————————————————
Bieganiem do spowiedzi jak najprędzej brzmi łatwo tylko w teorii. Przypomnę, że warunków sakramentu pokuty jest pięć, i to, że niedzielę od niedzieli dzieli sześć dni nie znaczy, że każdy „wyrobi się” ładnie i napędzi jak potrzeba statystyki. Rachunek sumienia w poniedziałek, żal za grzechy we wtorek postanowienie poprawy i tak dalej…
No mnie na przykład mocne postanowienie poprawy zajmuje czasem ruski miesiąc….
Kumam bazę, ale zastanówmy się ile takich osób w tych 86% jest. Ja obstawiam, że liczba ta jest do pominięcia ze względów statystycznych. Być może się mylę, opieram się jednak na pewnym realizmie antropologicznym, wynikłym z doktryny o grzechu pierworodnym…
————————————————
To raz. Dwa, choć to mniej ważne – uważam, że jak już to 14% osób przyjęło Komunię, to nie byli to raczej wojujący homoseksualiści faszystowscy, bo ci raczej do kościoła nie chodzą, z tej prostej przyczyny, że księża rzadko głoszą nauki, których oni chcieliby słuchać. Stąd uważam oszacowanie połowy z tych 14% za nietrafione, (…)
być może jest błędne, jest to z pewnością liczba mniejsza niż 14%, z rachunku prawdopodobieństwa wynika po prostu, że najbardziej prawdopodobne bez żadnej przesłanki pomocniczej jest 7% – połowa. Ot i stąd te 7%.
————————————————
(…)ale – co więcej- uważam je w ogóle za nie na miejscu. Owszem, możemy zauważyć, że prawdopodobnie nie wszyscy spośród 14% byli uprawnieni do przyjęcia tego dnia Komunii Świętej. Ale skąd śmiałe stwierdzenie, że połowa z nich być tam nie powinna, oraz – w konsekwencji – wyliczenie procenta katolików wśród Polaków z dokładnością do drugiego miejsca po przecinku?!
Toż to jasne! Z pychy autora posta! To Pan nie wiedział? Ja dowiedziałem się z komentarza do pierwszego posta na Pogadankach Inwestorskich, że jestem złym człowiekiem.
No, ale poważnie rzecz ujmując – bierze się z przekory wobec bajania o 97% katolikach w Polsce i chęci uzmysłowienia koryfeuszom tego pitolenia jak bardzo bujają w obłokach. Rozeznajmy rzeczywistość, która nas otacza zanim okaże się, że wobec Rewolucji jesteśmy sami.

I to by było na tyle. Ciekawie czyta się własne teksty sprzed prawie 10 lat. A jeszcze ciekawsze jest to, że czasem jest się przez nie pozytywnie zaskakiwanym. No nic, zostawiam te wpisy tutaj, dajcie znać w komentarzach co sądzicie 🙂

Aha, a tych których interesuje kwestia tego, w co wierzą katolicy, gorąco zachęcam do poznania się ze św. Tomaszem z Akwinu. Na rynku jest zarówno wiele rzeczy bezpośrednio Jego autorstwa, jak i omówień.

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily