Minął właśnie rok od wydania mojego debiutanckiego tomiku pt. Pierwsze Wiersze, który pomieścił w sobie wszystkie wiersze (poza dwoma), które w życiu napisałem, a konkretniej – które napisałem w liceum i na początku studiów. Tomik nietypowy, bo wydany w nakładzie tylko 200 egz. i bardzo wysokiej jakości – od sztywnej, płóciennej okładki z tłoczonymi złotymi literami, po świetny papier i kolorowe ilustracje. Jaki jest bilans tego projektu po roku? Czy warto tak wydawać poezję? Ujawniam 🙂

Zaskoczenia pozytywne

Pozytywną rzeczą jest przede wszystkim to, że w całym tym projekcie jak dotąd więcej rzeczy zaskoczyło mnie pozytywnie, niż negatywnie 🙂

Recepcja w światku artystycznym

Gdy podjąłem decyzję o wydaniu tomiku i wpadłem na pomysł zrobienia wieczorka poetyckiego, pogadałem z Marcinem Kwaśnym i Ksawerym Szlenkierem o możliwościach zaangażowania ich w wieczorek… ku mojemu zdziwieniu, gdy po tygodniu wrócili do mnie po lekturze materiału – obaj byli nie tylko zadowoleni z tej lektury, ale i pozytywnie zakręceni wizją interpretowania wierszy przed publicznością.

Tak pozytywnej recepcji się nie spodziewałem, a smak obu panów sobie cenię 🙂

Poziom sprzedaży

Pewnie ciekawi Was ile sztuk z tych 200 wydanych się sprzedało. Zasmucę wszystkich, którzy domniemują, że wiersze zawalają mi cały dom. Niestety – sprzedałem prawie 70% nakładu, co oznacza że zostało równiutko 61 sztuk Pierwszych Wierszy. Dużo? Mało? Nie mam zdania. Na pewno, gdybym w tydzień sprzedał 100% nakładu, to byłaby duża sprzedaż 😉

Cele tezauryzacyjne

Zaskoczyło mnie kilka osób, które wpadły na pomysł kupienia kilku sztuk w celach… tezauryzacyjnych. Tak, tak, tomik moich wierszy jako nośnik wartości, która ma w przyszłości wzrosnąć. Choć kompletnie tego nie przewidziałem, to jednak mogło być do przewidzenia – przecież każda sztuka jest unikalna przez to, że ma numer, dlatego dziś już prawie nie ma egzemplarzy z ciekawymi liczbami, np. okrągłymi 🙂

Prezenty

Jedna osoba zaskoczyła mnie też pozytywnie kupując kilka sztuk… na prezenty dla znajomych 🙂 Dziękuję! Pani wie o kogo chodzi 😉

Zaskoczenia negatywne

Było też parę negatywnych zaskoczeń, ale żeby była jasność – nie płaczę z ich powodu, ani nawet złych emocji w związku z nimi nie mam. Po prostu wydarzyły się inaczej niż zakładałem, co bardziej oznacza, że źle przewidziałem, niż że ktoś zrobił coś karygodnego.

Wieczorek poetycki

Wstęp na wieczorek mógł być za darmo, albo za opłatą – wedle decyzji przychodzącego. Ku mojemu zdziwieniu chyba tylko jakieś 5% uczestników za siebie zapłaciło 🙂 A mieli świadomość, że mamy porządny catering – kawowy, kanapkowy i ciastowy. Oczywiście od Etno Cafe, jakby kto pytał.

Na marginesie – znacie tekst pt. Za co uwielbiam Etno Cafe – równo 10 powodów?

Znajomi poeci

Mam wśród znajomych kilku poetów-amatorów i… ku mojemu zdziwieniu żaden z nich nie był zainteresowany tomikiem 😀 Tak, wiem, że po pierwsze wiersze znają, a po drugie – najciemniej jest pod latarnią… ale jednak byłem przez chwilę zdziwiony.

Wnioski

Czy warto wydawać poezję tak, jak ja to zrobiłem? W moim przypadku było warto. Czy w przypadku kogoś, kto nie ma wokół siebie żadnej społeczności też byłoby warto? Nie mam pojęcia w sumie, ale może być to istotny element układanki, więc radzę przemyśleć, zanim ktoś wpakuje kilkanaście tysięcy złotych w wydanie tomiku i wieczorek poetycki 🙂

Co dalej?

No właśnie, co dalej? Chętnie wypiszę dedykacje na kolejnych tomikach. Zostały następujące numery (klikając w link, przejdziesz do wpisu, gdzie możesz poczytać o tomiku więcej, wybrać jeden z kilku pakietów przesyłki i za niego zapłacić):

31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
46
47
48
63
64
65
67
83
84
86
87
89
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
143
144
145
146
147
148
149

Dobrej lektury 🙂 Jeśli chcesz, żebym ja wybrał za Ciebie numer, to po prostu wejdź do zakładki SKLEP i tam kup tomik.

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily