Gdy zobaczysz coś niepokojącego – reaguj! Z tym hasłem zetknął się chyba każdy z nas 🙂 Chciałbym ogłosić nowe hasło i – jeśli to możliwe – zetknąć z nim każdego. Jak ono brzmi? Bardzo prosto. Gdy zobaczysz coś zachwycającego – reaguj! O co znowu chodzi temu Gnyszce? Już tłumaczę. Napij się kawy i poczytaj.

O docenianiu

Wczoraj napisałem tekst o docenianiu. O ten:

Jak napisała jedna Czytelniczka: dobry, krótki i treściwy artykuł 😉

Miałem trochę tremę, bo to tekst po długiej przerwie (ostatnio na blogu byłem aktywny nieco ponad trzy miesiące temu!), ale spotkał się on z żywym odzewem 🙂 Żywym, jak na moje standardy oczywiście, bo nie jestem blogerem, który byle tekstem powoduje lawinę komentarzy, udostępnień i niekończące się dyskuje 🙂

Ale… choć był to tekst o docenianiu i Czytelnicy wyrazili swoje docenienie, na przykład w taki sposób:

To jednak żadnego z nich nie skłoniło to do podjęcia akcji innej niż komentarz 🙂 Oczywiście samo to jest już dla mnie wystarczającym powodem do wyrzutu endorfin takim, że miałem trudności z ułożeniem głowy na poduszce, tak mi się włosy zelektryzowały, jednak… sam staram się oprócz docenienia, wyrażenia docenienia, zrobić coś jeszcze i o tym za moment! Zadowoleni Czytelnicy udostępnili wpis, jednak dopiero wtedy, gdy o to poprosiłem, czy raczej spytałem czy jest na tyle dobry, by się nim podzielić. I bardzo im za to dziękuję 🙂 <3

Algorytmy

Jak wiemy, algorytmy mediów społecznościowych, ale także i wyszukiwarek od dawien dawna, starają się dostarczyć nam te treści, które są wartościowe. Oczywiście wyjmując poza nawias sytuacje, gdy chcą coś przed nami ukryć, nawet jeśli to wartościowe 😉 Rozważmy jednak standardowe przypadki.

Realizują to zadanie na wiele sposobów, jednak główną bronią w walce o wartościowy internet jest algorytm wyświetlania treści. I choć każde medium broni jak niepodległości jego tajników, to najogólniej można stwierdzić, że premiują te treści, które same z siebie sprawiają, że ludzie się nimi dzielą. Trochę więcej na ten temat napisałem we wpisie o LinkedInie:

Swoją drogą, ten wpis dobrze się rozszedł na LinkedInie właśnie 😀

W skrócie – im więcej pozytywnych reakcji, tym większej liczbie ludzi medium społecznościowe za free pokaże dany materiał 🙂 Ergo – jego twórca nie będzie musiał inwestować w reklamę, by dotrzeć do odbiorców.

Reaguj!

Co to oznacza? To oznacza, że jeśli tylko kogoś doceniasz, podoba Ci się to, co robi, albo po prostu dobrze mu życzysz… pamiętaj by reagować na treści, które publikuje 🙂 Oczywiście poprzez reaguj nie mam na myśli podniesienia brwi, parsknięcia śmiechem po usłyszeniu dobrego dowcipu, czy coś w tym stylu. Mam na myśli:

  • użycie przycisku do reakcji – czyli przysłowiowego lajka – ale najlepiej nie w wersji podstawowej, tylko którejś z opcji innych niż podstawa. Tak, chodzi o te wszystkie serduszka, zamyślone, czy roześmiane buźki, etc. Sam lajk robi robotę,
  • zostawienie komentarza. Tak, nawet bezwartościowy komentarz w rodzaju Ale jaja, albo Brawo – jest tysiąc razy lepszy, niż jego brak 🙂 Serio.
  • udostępnienie treści. Jeśli jest dobra, jeśli Ci się spodobała, dlaczego by jej nie udostępnić, by także Twoja sieć relacji się z nią zetknęła? Rób to, ale dopiero po wykonaniu dwóch pierwszych kroków 🙂

Gdyby środowiska i grupy interesu trzymały się tej polityki konsekwentnie, poszerzanie zasięgu ich idei szłoby szybciej, taniej i skuteczniej – inaczej postrzegasz materiał, który w sieci znajdujesz dlatego, że skomentował go Twój znajomy, a inaczej ten sam materiał z adnotacją Sponsorowane.

Jak ja to robię?

Odkąd to zrozumiałem, a będzie już dobrych parę lat, wspieram moich znajomych i ulubione marki w ten właśnie sposób 🙂 Mnie to nie kosztuje nic, a przykładam mały kamyczek do lawiny ich sukcesu 🙂 Potwórzę:

  • lajkowanie, a najlepiej serduszkowanie,
  • komentowanie,
  • udostępnianie.

Czasem, gdy ktoś mnie szczególnie zachwyci, albo się z nim spotkam i na nowo w nim zakocham (tak, kocham ludzi, którzy mnie otaczają. Tych, którzy mnie wk***ają, kocham miłością szorstką), podejmuję na kilka dni postanowienie prześledzenia jego dotychczasowych produkcji i popromowania tych, które przypadną mi do gustu.

Ostatnio tak mam z Bernardem Frugą, który odwiedził mnie w zeszłą niedzielę. Od tygodnia jego filmy na YT towarzyszą mi co rano w drodze do pracy 🙂 Tobie też mogą, zasubskrybuj jego kanał:

Jak Ty możesz to robić?

Przeczytaj ten tekst jeszcze raz… i postanów robić to co ja 🙂

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily