O tym dlaczego warto wspierać organizacje pozarządowe mówię prawie od piętnastu lat. Kilkanaście lat temu założyłem pierwszą w Polsce agencję fundraisingową, czyli firmę która zajmuje się doradzaniem fundacjom i stowarzyszeniom w ulepszaniu podstawowego procesu: zbierania datków na swoją działalność. W 2014 wydałem pierwszą książkę o fundraisingu, a potem kolejne dwie. Po drodze odkryłem jeden niebanalny powód, dla którego warto wspierać organizacje pozarządowe (NGOsy).

Kapitał społeczny

Zacznijmy od tego, że organizacje pozarządowe – te oddolne – są dobre, ponieważ wytwarzają kapitał społeczny. Święty Graal każdego socjologa, a polskiego socjologa w szczególności. Jego pozytywne oblicze, to kooperacja między ludźmi, zaufanie do siebie nawzajem, generalnie – raj na ziemi. Jest także jego negatywne oblicze, ale ono występuje wówczas, gdy stężenie zalet zamienia lekarstwo w truciznę i kiedy kooperacja przeradza się w kumoterstwo, a zaufanie w skłonność do tworzenia zmów milczenia… 🙂

Trochę o kapitale społecznym pisałem w tym poście, gdyby Was ta tematyka interesowała:

Co pięknego dostrzegłem w fundraisingu

Gdy zająłem się zawodowo zbieraniem pieniędzy na bliską mi organizację pozarządową, bardzo szybko mój mały, wewnętrzny socjolog zauważył, że fundraising to w zasadzie serce maszyny, która wytwarza kapitał społeczny. Tak, właśnie fundraising! Dlaczego? Z prostej przyczyny – to tutaj następuje cudowna przemiana biernego posiadacza numeru PESEL w świadomego obywatela, który spostrzega, że może oddziaływać na świat dość prosto – przy pomocy własnych pieniędzy!

Jak wiadomo też z mojej książki na ten temat, dobrze obsłużony Darczyńca ma dużą skłonność zaangażować się bardziej i mocniej w działania swojej ulubionej organizacji pozarządowej. I to jest właśnie ten cudowny proces 🙂

Dlaczego warto wspierać organizacje pozarządowe?

Oczywistym powodem, dla którego warto wspierać organizacje pozarządowe jest to, że dzięki naszemu wsparciu mogą po prostu wykonywać swoją robotę i to z pewnością jest powód wystarczający. Jednak bardzo często potencjalny Darczyńca staje wobec dylematu: mogę przekazać tak mało pieniędzy, że aż wątpię, czy to ma jakikolwiek sens.

Odpowiadam na niego zawsze w ten sam sposób. Poznałem setki założycieli, prezesów, dyrektorów, etc. fundacji i stowarzyszeń i na tej podstawie to mówię: każdy, ale to każdy przelew, poza byciem nośnikiem wartości pieniężnej, jest także nośnikiem ważnego komunikatu. Ten komunikat brzmi: to co robisz, jest dla mnie ważne na tyle, że chciało mi się podejść do komputera i wpłacić wdowi grosz.

Dla jednego wdowi grosz, to będzie 15 zł, dla innego 1 500 zł. To nie jest istotne – bo w przypadku każdego z tych przelewów, zespół naszej ulubionej fundacji, albo stowarzyszenia – a szczególnie tych, które zaczynają! – dostanie prawdziwego szaleństwa pozytywnych hormonów! Tak, tak, dopamina będzie lała się z uszu 🙂

Jak planujemy wspierać organizacje pozarządowe w przyszłości?

Piszę ten post chwilę przed tym, gdy na YT wystartuje premiera lajwa, którego przeprowadziłem dzień wcześniej na fanpejdżu GFA. Tam w zasadzie mówiliśmy nasze plany i streściliśmy w opisie filmu:

Na marginesie: skąd wziąć fundraisera?

Tych, którzy korzystają z mojego bloga od niedawna uspokoję – o fundraisingu pisałem tu niejeden raz 🙂 Poniższy i kolejny post jest jednym z wielu, jeszcze z poprzedniej wersji bloga. Jego lektura da Wam trochę głębszy pogląd zarówno na wspieranie organizacji pozarządowych, jak i to co mnie pasjonuje:

Czy fundraiser jest jak dżdżownica?

I kolejny tekst, z jeszcze dalszej przeszłości, tym razem o tym, że istota pracy fundraisera, to… bycie dżdżownicą. Serio 😉 Mówiłem już, że pretenduję do miana Mistrza Analogii? To mówię 😉

Co poczytać?

Pisałem o tym, że o tym jak wspierać organizacje pozarządowe wydałem już kilka książek. No i nie kłamałem, polecam dwie pierwsze z brzegu, które mam akurat w sklepie:

Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki
i zobacz, jak 
robić networking w jego stylu!

Zapisz się na mój e-dziennik
Maciej Gnyszka Daily